<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"><channel><title>zammerologia stosowana</title><link>http://blog.zammer.eu/</link><description>Wpisy z dziennika internetowego Jogger, wspomaganego przez Jabbera</description><lastBuildDate>Sun, 05 Sep 2010 17:10:08 +0200</lastBuildDate><generator>JoggerPL</generator><item><title>Mapa radarowa opadów nad Polską - radary10</title><link>http://blog.zammer.eu/2010/08/27/mapa-radarowa-opadow-nad-polska-radary10/</link><description>Kochany i uwielbiany przez wszystkich Instytut Magii, Guseł i Wróżbiarstwa upublicznia czasami na stronie pogodynka.pl radarową mapę opadów nad Polską z &quot;rozdzielczością 10 minut&quot;: http://www.pogodynka.pl/radary10/radary10.php - właśnie, czasami. Coraz częściej wyłączają nam, szarym obywatelom, dostęp do tej jakże ciekawej strony.
Nie dochodząc, co jest &quot;stanem zagrożenia&quot; ani też &quot;osłoną zdarzeń specjalnych&quot;, kiedy to owa prezentacja ma być aktywna, poszperałem trochę i wydłubawszy bebechy tej strony wrzuciłem jako mirror pod adres: http://zammer.eu/radary_imgw/ Działa poprawnie, za pomocą ich własnego skryptu pobierając ich własne grafiki z mapami. Miłej zabawy.</description><pubDate>Fri, 27 Aug 2010 00:23:32 +0200</pubDate><guid>http://blog.zammer.eu/2010/08/27/mapa-radarowa-opadow-nad-polska-radary10/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Dlaczego w Polsce warto pracować na czarno?</title><link>http://blog.zammer.eu/2010/08/16/dlaczego-w-polsce-warto-pracowac-na-czarno/</link><description>Na przykład dlatego, że składki, które obowiązkowo płacimy na ubezpieczenie zdrowotne, za przeproszeniem, gówno dają. Prosty przykład:
Praca legalna
Załóżmy, że zarabiam miesięcznie 5000 złotych brutto - &quot;do ręki&quot; dostaję niewiele ponad 3500 złotych. Reszta to pieniądze roztrwaniane na lewo i prawo.


Podatek dochodowy, który należy się państwu, to niecałe 380 złotych
ZUS dostaje z mojej pensji niecałe 690 złotych, w tym:

składka emerytalna to niecałe 490 złotych
składka chorobowa to 120 złotych z hakiem
składka rentowa to niecałe 80 złotych

Narodowy Fundusz Zdrowia bierze ode mnie niecałe 390 złotych

Pracodawca, oprócz wynagrodzenia brutto, dokłada jeszcze (!) do mojej pensji ponad 920 złotych, które musi przekazać na ZUS (prawie 800 złotych), na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (ponad 120 złotych)
W tym wszystkim tkwi jeszcze kilka zawiłości, jak fundusz wypadkowy czy składka do OFE. Ta druga stanowi 7,3% sumy składek emerytalnych: tej z pensji brutto pracownika i tej, którą dopłaca pracodawca. W tym przykładzie będzie to 2*490*7,3%, czyli trochę ponad 70 złotych miesięcznie. (Reszta - ponad 900 złotych - zasila tylko i wyłącznie obecnie wypłacane przez ZUS emerytury!) I te marne 70 złotych miesięcznie to są pieniądze, które teoretycznie mają stanowić moją i tylko moją emeryturę, wypłacaną mi w przyszłości. A jak dobrze wiadomo, kolejni politycy szukają sposobności wykonania zamachu na OFE i zmniejszenia tych 7,3%... Paranoja? Owszem, totalna paranoja.
Praca na czarno
Umawiam się z pracodawcą, na pensję 5000 złotych. On jest zadowolony, bo nie musi do mnie dokładać tych 920 złotych miesięcznie, ja jestem zadowolony, bo dostaję całą pensję do ręki. I sam decyduję, jak i gdzie się ubezpieczyć, sam dbam o swoją emeryturę.
Po pierwsze, przydałoby się ubezpieczenie medyczne. Żeby nie być posądzonym o reklamę, biorę pierwszą lepszą firmę i dzwonię. Indywidualne ubezpieczenie medyczne w pełnym zakresie (łącznie z opieką szpitalną) dla mężczyzny przed 40. rokiem życia spokojnie mieści się w 300 złotych miesięcznie - mniej niż składka płacona przymusowo na NFZ! Owszem, kiedy dojdzie do tego ubezpieczenie rodziny, dzieci - cena wzrośnie. Istnieje jednak jeszcze szansa na namówienie pracodawcy na rozmowy z przedstawicielem takowej firmy i ubezpieczenie grupowe, ceny wtedy kształtować się będą inaczej. Powiedzmy, że jestem skłonny zapłacić za to nawet 450 złotych z mojej pensji - tak czy inaczej, będę mieć zapewnione więcej, niż oferuje mi państwowa służba zdrowia...
Przydałaby się jakaś renta jeszcze. Pewna firma ubezpieczeniowa ma w swojej ofercie coś takiego - składka roczna (!) to niecałe 400 złotych, czyli miesięcznie trochę ponad 30 złotych. W przypadku niezdolności do pracy obiecują płacić 2000 złotych miesięcznie (do tego dokładają inne wymysły ubezpieczeniowe, ale pomińmy to na razie). Kuszące, prawda? Zwłaszcza, że ZUS prędzej upadnie, niż zechce mi takie pieniądze płacić.
No i na koniec emerytura. Biorę te nieszczęsne 490 złotych, zaokrąglam do 500 dla równego rachunku i już jestem łakomym kąskiem dla różnych doradców finansowych, którzy rzucają się na mnie jak wygłodniałe psy, bo prowizję z tego będą mieć ładną. Mogę przebierać do woli i wybrać to, co odpowiada mi najbardziej. Oczywiście z dozą pewnego rozsądku, bo owi doradcy finansowi to w większości zwykli handlowcy, roztaczający przed klientem wizję niebywałej fortuny, a liczący tylko na własną prowizję. Jednak nie ukrywajmy, na pewno kapitał zgromadzony przez lata będzie wyższy niż to, co zechce mi wypłacić ZUS i OFE. Do tego może być dziedziczony.
Razem wydaję na te rzeczy niecały 1000 miesięcznie i w ten sposób zostaje mi 500 złotych więcej, pracodawca nie dopłaca w/w haraczu. Zależnie od miejsca zamieszkania i preferencji lokalowych może to być od 10 do 25 piw więcej w weekend... ;)
Konkluzja
O podatki to niech się martwią inni, o! I tak płacić będę niebawem podwyższoną stawkę VAT, a &quot;rząd się sam wyżywi&quot;... Banda złodziei i darmozjadów...</description><pubDate>Mon, 16 Aug 2010 19:55:33 +0200</pubDate><guid>http://blog.zammer.eu/2010/08/16/dlaczego-w-polsce-warto-pracowac-na-czarno/</guid><category>Życiowe</category></item><item><title>Dlaczego ogórek nie śpiewa</title><link>http://blog.zammer.eu/2010/07/29/dlaczego-ogorek-nie-spiewa/</link><description>Pytanie to, w tytule,
postawione tak śmiało,
choćby z największym bólem
rozwiązać by należało.

Jeśli ogórek nie śpiewa,
i to o żadnej porze,
to widać z woli nieba
prawdopodobnie nie może.

Lecz jeśli pragnie? Gorąco!
Jak dotąd nikt. Jak skowronek.
Jeśli w słoju nocą
łzy przelewa zielone?

Mijają lata, zimy,
raz słoneczko, raz chmurka;
a my obojętnie przechodzimy
koło niejednego ogórka.

Konstanty Ildefons Gałczyński



Pół żartem, pół serio, wiersz ów dedykuję (a właściwie to &quot;jego zamieszczenie dedykuję&quot;, bo dedykować wiersz mógłbym będąc jego autorem, a tak to pozostaje mi tylko &quot;dedykowanie publikacji wiersza na joggerze&quot;) Marcinowi K., tak pragnącemu zwiększyć swoją liczbę czytelników (mniej lub bardziej stałych).

Ktoś zapyta - dlaczego? Z prostego powodu. Marcin wklepał najprawdopodobniej w Google &quot;jak...&quot; i sprawdził, czego ciekawego ludzie szukają. Otóż jedną z częściej szukanych fraz jest &quot;jak usunąć konto na facebooku&quot;. Ja natomiast wpisałem &quot;dlaczego...&quot; i jedną z ciekawszych fraz był wiersz Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego o tytule takim samym jak tytuł niniejszego wpisu, czyli &quot;Dlaczego ogórek nie śpiewa&quot;.

Bynajmniej nie mam aspiracji Marcina, ale tak obserwując cóż takiego on wypisuje ostatnio, zacząłem się zastanawiać, czy to sukces zawdzięczany li tylko joggerowi i sprytnemu dobieraniu treści, czy też może kwestia wkręcenia się w kilka &quot;planet&quot;? Ot, teorie spiskowe ;)</description><pubDate>Thu, 29 Jul 2010 17:16:35 +0200</pubDate><guid>http://blog.zammer.eu/2010/07/29/dlaczego-ogorek-nie-spiewa/</guid><category>Głupawki</category></item><item><title>O sytuacji powodziowej słów kilka</title><link>http://blog.zammer.eu/2010/06/04/o-sytuacji-powodziowej-slow-kilka/</link><description>Ekolodzy pieprzą o zmianach klimatu, spowodowanych działaniami człowieka. Owszem, zmiany klimatyczne dają się nam we znaki, ale pieprzą, bo działalność człowieka ma na to znikomy wpływ. Mówię tu o ekologach z Greepeace'u, którzy zaczepiają ludzi na ulicy i pierdolą od rzeczy. O tym przekonałem się nie raz, kiedy zapytałem takiego &quot;wolontariusza&quot; o chłodnie kominowe, czy przenikanie promieniowania cieplnego przez atmosferę gazową. W pierwszym przypadku odpowiedział mi, że z chłodni kominowych wydobywają się groźne zanieczyszczenia, w tym dym zawierający dużo dwutlenku węgla - podczas gdy w rzeczywistości chłodnie kominowe emitują do atmosfery tylko parę wodną. W drugim przypadku twierdził, że efekt cieplarniany jest powodowany tylko przez dwutlenek węgla, podczas gdy każdy wykształcony człowiek wiedzieć powinien, że fale elektromagnetyczne promieniowania cieplnego gorzej przenikają przez gazy o cząsteczkach trójatomowych - a pary wodnej jest w atmosferze znacznie więcej niż dwutlenku węgla, oba te gazy są trójatomowe. O ozonie nie wspominając, ale
Pomijając jednak te wstępne dywagacje na temat ekoidiotów, którzy sami nie wiedzą, co mówią, przejdźmy do rzeczy. Intensywne opady, powodzie - powoli staje się to normą, rok w rok gdzieś kogoś podtapia lub zalewa doszczętnie. Problem tkwi jednak gdzie indziej. Teoretycznie, jeśli patrzeć w przepisy prawne i normy przeróżne, powinniśmy być przed zalaniami zabezpieczeni, a wszystko powinno być poddawane regularnym kontrolom i wykonywane &quot;zgodnie z wiedzą inżynierską i ze sztuką budowlaną&quot;. Jak jest w rzeczywistości? Ano tak, że 95% ludzi to idioci, którzy w głębokim poważaniu mają wszystko dookoła. Kilka przykładów znanych mi z autopsji:
Rok temu, pewien wydział na pewnej uczelni w Warszawie. Ulewne opady nie dają rady spływać kanalizacją deszczową. Każde przyłącze powinno być wyposażone w zawór burzowy regularnie poddawany inspekcjom, zabezpieczający przed cofaniem się nadmiaru wody pochodzącej z opadów do studzienek w budynku i jego otoczeniu. Coś się stało dziwnego, wszystkie studzienki poniżej poziomu terenu wybiły. Wody w piwnicy jest prawie po kolana, cokolwiek tam się znajdowało, zostało zalane.
Pewien dom jednorodzinny stoi na działce wyposażonej w drenaż, doprowadzony do studzienki melioracyjnej w ulicy. Deszcz pada, pada, a na działce stoi woda. Dlaczego? Bo jakiś idiota w urzędzie ma w planach tę studzienkę i zarządza przynajmniej raz do roku jej inspekcję (jak i innych na podległym mu obszarze). Inny idiota te inspekcje wykonuje. Nikt się nie pofatyguje sprawdzić, co jest z tą studzienką w ulicy, która kilkanaście lat wcześniej została zalana asfaltem i stoi zapchana, nie odbierając wody deszczowej. W papierach studzienka jest, w papierach inspekcja została dokonana i wszystko jest w porządku, w rzeczywistości trzeba by rozpruć ulicę, żeby się do niedrożnej studzienki dostać.
Inny dom jednorodzinny, wybudwany w latach 80-tych ubiegłego wieku, w latach 90-tych był poddawany modernizacji - pogłębiano piwnice i adaptowano je na pomieszczenia użytkowe. Kanalizacja deszczowa jest, funkcjonuje prawidłowo, jest poddawana inspekcjom. Maj 2010, w piwnicy pojawia się kilka centymetrów wody. Skąd, u licha? Idiota wykonał modernizację, idiota odebrał i podpisał, idiota zatwierdził, właściciel przekonany że wszystko jest w porządku nie martwił się przez dłuższy czas. Aż do tego roku, kiedy woda z ziemi nasączonej wodą jak gąbka zaczęła się przedostawać do budynku między podłogą w piwnicy a ławami fundamentowymi - bo izolacja została wykonana nieszczelnie. Przez klikanaście lat problemu nie było, bo opady były odbierane sprawnie przez drenaż, ale w tym roku deszcz był na tyle intensywny i długotrwały, że wyszło szydło z worka.
Kilka lat temu w pewnej miejscowości kanalizacja deszczowa w ulicy poddawana jest modernizacji, akurat w okresie wiosennym z nasilającymi się opadami. Idioci wykonujący prace wraz z idiotą z nadzoru wymieniają rury drenażowe w ciągu dnia, na noc nie pozostawiając możliwości przepływu wody (zaślepiają rury i zostawiają wykop bez przepływu. W nocy pada, deszczówka, która normalnie spływa ku swojemu przeznaczeniu, zatrzymuje się na blokadzie. Kilka okolicznych garaży, które mają to nieszczęście znajdować się poniżej poziomu gruntu, zostają zalane. Bo inny idiota nie zadbał o zawory burzowe albo nie były sprawdzane regularnie. Samochody pływają radośnie, za kilka tygodni odpicowane trafią na giełdę pewnie.
Owszem, to są &quot;drobne&quot; sytuacje, nijak przystające do sytuacji, w której Sandomierz został zalany praktycznie całkowicie. Doskonale jednak obrazują, jak idioci całują idiotów po tyłkach i do czego to prowadzi. Teoretycznie takie sytuacje nie miały prawa zajść. Teoretycznie. Gdyby wszystko było robione zgodnie nie tylko z przepisami, ale też zdrowym rozsądkiem. A tak - idiota na idiocie i idiotą pogania. Płacz i zgrzytanie zębów. Żeby zmienić świat, trzeba najpierw zmienić siebie, a nie iść po linii najmniejszego oporu.
Nam zaś na obecną chwilę pozostaje zdecydować, czy biadolenie na tematy przyrodnicze, wyzywanie innych od bucy oraz trollowanie o &quot;ulewającej się chujowości&quot; (przepraszam za wulgaryzm, ale cytat dosłowny, mimo że komentarz go zawierający został już usunięty/wyedytowany) ma jakikolwiek sens. Czy ktokolwiek z obecnych na sali wie, jakie są zalecenia dotyczące wykonywania zaworów burzowych? Ano między innymi takie, że mają uniemożliwić przegryzienie się przez nie szczurom. Stawiam orzechy przeciwko dolarom, że za lat kilka bądź kilkanaście znajdą się specjaliści od &quot;ratowania wolności szczurów, którym ogranicza się dostęp do pożywienia&quot;.</description><pubDate>Fri, 04 Jun 2010 13:05:31 +0200</pubDate><guid>http://blog.zammer.eu/2010/06/04/o-sytuacji-powodziowej-slow-kilka/</guid><category>Życiowe</category></item><item><title>Mandatum, Missa praesanctificatorum, Exsultet, Alleluja, Te Deum - i po Triduum</title><link>http://blog.zammer.eu/2010/04/04/mandatum-missa-praesanctificatorum-exsultet-alleluja-te-deum/</link><description>Kolejne Triduum Paschalne minęło. I kolejny raz fucha ceremoniarza uświadomiła mi, jakie to wszystko jest męczące. Jak łatwo wpaść w różne pułapki techniczne liturgii, kiedy uczestniczy się w tym wszystkim od kuchni.
Spostrzeżenia? Katolicy jednak stanowią większość w tym kraju, a przynajmniej lokalnie ;) Kilkunastokilogramowy paschał to istna zmora. Chrzty w Wielką Sobotę były i będą stresujące dla wszystkich - zwłaszcza kiedy diakon pomiesza kolejność obrządku i jest na bieżąco strofowany przez stojącego obok proboszcza;) Zdolność skupienia młodzieży szkolnej ogranicza się do 45 minut, praktycznie wszyscy ministranci dostają głupawki przy tak długiej liturgii (po ok. dwie godziny każdego dnia) - i nie ma na to żadnej recepty. Większość ludzi nie wie, jak poprawnie ustawić sobie mikrofon, żeby nie było słychać trzasku przy literze &quot;P&quot; na początku wyrazu. Na procesji rezurekcyjnej z petard strzelają głównie panowie w średnim wieku - z tego się nie wyrasta ;)
Zastanawia mnie jeszcze jedno - jaki odsetek polskiego społeczeństwa został doprowadzony do szewskiej pasji z powodu huku petard i dzwonów kościelnych towarzyszących procesji rezurekcyjnej? Dla antyteistów musiała to być bardzo specyficzna pobudka w niedzielę o szóstej rano (przy czym nie wszędzie strzelają z petard).</description><pubDate>Sun, 04 Apr 2010 14:38:03 +0200</pubDate><guid>http://blog.zammer.eu/2010/04/04/mandatum-missa-praesanctificatorum-exsultet-alleluja-te-deum/</guid><category>Życiowe</category></item><item><title>AutoCAD 2011</title><link>http://blog.zammer.eu/2010/03/31/autocad-2011/</link><description>Pół godziny temu dostałem maila z Autodesku, w którym chwalą się, że nowe wersje 2011 oprogramowania Autodesk są już dostępne - świetnie, można pomyśleć, że interesują się potencjalnymi klientami i wysyłają takie info. Problem leży w tym, że od prawie dwóch tygodni w sieci można znaleźć już wersje pirackie... Nie ma to jak szybkie info.
Co do wymagań, to niewiele się zmieniły, jest tak jak w wersji 2010:
procesor 1,6 GHz dual-core przy systemie Windows XP,
przy nowszych Windowsach (Vista i 7) wyśrubowanych 3 GHz,
2 GB RAMu,
MSIE 7.0
Przy czym dla 2010 dwie ostatnie pozycje okazują się być kompletną bzdurą. Program działa bez zarzutu przy 1 GB RAMu, a w systemie tkwi stare MSIE 6 i się o nic nie pluje. Tylko przy bardziej złożonych projektach &quot;trochę dłużej myśli&quot;. Przy 2011 jeszcze znak zapytania stoi, czy pociągnie na moim laptopie.</description><pubDate>Wed, 31 Mar 2010 18:44:57 +0200</pubDate><guid>http://blog.zammer.eu/2010/03/31/autocad-2011/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Wielki tydzień 2010...</title><link>http://blog.zammer.eu/2010/03/28/wielki-tydzien-2010/</link><description>... zaczyna się dość ciekawym akcentem, który większości ludzi pewnie umknął. Na fali wyroku ze Strasburga, niejaki Lesław Maciejewski od stycznia sądził się z miastem Świnoujściem w sprawie usunięcia krzyży ze ścian urzędu, w tym również z gabinetu prezydenta Świnoujścia.

Przegrał. Sąd orzekł, że w żaden sposób nie narusza to jego dóbr osobistych. Maciejewski zaś zapowiada pielgrzymkę do Strasburga...
Magistrze pigularzu (...) poleć mi coś mocnego na ból istnienia.</description><pubDate>Sun, 28 Mar 2010 22:05:36 +0200</pubDate><guid>http://blog.zammer.eu/2010/03/28/wielki-tydzien-2010/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Żarówki 75 W też nam zabiorą</title><link>http://blog.zammer.eu/2010/03/27/zarowki-75-w-tez-nam-zabiora/</link><description>We wczorajszej Rzeczpospolitej doczytałem, że Komisja Europejska jak zakazała klasycznych żarówek o mocy 100 W, tak w tym roku wycofane zostaną ze sprzedaży te o mocy 75 W. Przy okazji powołując się na serwis verivox.pl, napisali, że rocznie na każdej zamontowanej świetlówce energooszczędnej można zaoszczędzić 46 zł. Jak ta statystyka wygląda w praktyce?
Przykładem są cztery żyrandole zawieszone w czterech pomieszczeniach:

pomieszczenie A: 3 zwykłe żarówki
pomieszczenie B: 4 zwykłe żarówki
pomieszczenie C: 3 świetlówki energooszczędne
pomieszczenie D: 5 świetlówek energooszczędnych
Jedna zwykła żarówka ma moc 75 W, kosztuje 80 groszy i super trwałości nie ma - ot, najtańszy sprzęt bez konkretnej marki nawet. Jedna świeltówka zaś kosztuje... Różnie. &quot;Testowane&quot; były i takie za 20 zł, jak i też takie za 50 zł. Gwarancji żaden producent na nie nie dawał.
Do przybliżonych obliczeń weźmy &quot;zimowe półrocze&quot;, czyli jakieś 180 dni. Od początku października żarówki zwykłe przepalały się (uśredniając) jedna na trzy miesiące, czyli powiedzmy 7 żarówek wymienionych dwukrotnie, czyli 14. A tam, bądźmy pesymistami i przyjmijmy 20. Daje nam to oszałamiającą kwotę 16 zł! Zawyżmy to nawet do 20 zł, &quot;na korzyść świetlówkom&quot;.
Energooszczędne świetlówki z kolei to problem znacznie bardziej złożony - pół roku to zbyt krótko, aby mówić o średnim czasie życia takiego &quot;badziewia&quot;, można podać tylko konkrety. Zaraz po zamontowaniu w pomieszczeniu D 5 sztuk tych droższych (za ok. 50 zł) dwie padły po niecałym tygodniu. Po 5 miesiącach wysiadła kolejna. Daje nam to koszt 8 świetlówek po niecałe 50 zł każda, przyjmijmy zatem że 400 zł.
W pomieszczeniu C stosowane są świetlówki tańsze, co widać na pierwszy rzut oka - włącza się światło, to jedna świeci jak &quot;prawie-biała&quot;, druga jak &quot;rudo-żółta&quot;, a trzecia wpada w głęboki fiolet - mija kilka minut, zanim się rozgrzeją. Ich żywotność nie jest też zachwycająca: od zamontowania na przełomie września i października trzech sztuk kosztujących 20 zł, trzeba było je wymieniać 6 razy! Czyli 9 sztuk za łączną kwotę 180 zł.
Jak z kosztem energii? Za 1 kWh płacę standardowo 39 groszy. Przyjmijmy, że oświetlenie włączone było przez 8 godzin na dobę. Przy rozpatrywanych 180 dniach daje to 1440 godzin. Łącznie 7 zwykłych żarówek miało moc 525 W (każda po 75 W), a żarówki energooszczędne to 8 sztuk po 18 W każda, czyli 144 W. Przy zwykłych żarówkach otrzymujemy zatem 1440 * 0,525 kW = 756 kWh. Przy świetlówkach: 1440 * 0,144 = 207 kWh.
Zatem używanie zwykłych żarówek kosztowało niecałe 300 zł, używanie świetlówek 80 zł z groszami. Dodając koszty zakupu: dla zwykłych żarówek 20 zł, dla świetlówek 530 zł. Razem: 320 zł na 7 zwykłych żarówek, 660 zł na 8 energooszczędnych świetlówek.
Przyjmijmy, że wydłużamy rozpatrywany okres do całego roku. W lecie światła rzadziej używamy, więc powiedzmy, że przez następne pół roku czas działania to średnio 5 godzin na dobę, czyli 900 godzin w ciągu rozpatrywanego okresu. Przyjmijmy, że żarówki zwykłe będą się przepalać tak jak wcześniej, czyli kolejne 20 zł. Zużyją natomiast 473 kWh, za co zapłacimy 185 zł - czyli 205 zł za kolejne pół roku, co pozwala nam oszacować koszt na poziomie 525 zł.
W tym czasie świetlówki energooszczędne zużyją 130 kWh, co kosztować będzie 50 zł. Przyjmijmy, że jakimś cudem przestaną się tak przepalać, będę musiał wymienić jedną za 50 zł do końca rozpatrywanego okresu i dwie za 20 zł (mało prawdobodbne, ale niech będzie) - łącznie jest to zatem 800 zł rocznie.
525 zł / 7 zwykłych żarówek = 75 zł
800 zł / 8 świetlówek energooszczędnych = 100 zł
Dobrze, powie ktoś jeszcze, uwzględnione są w tych obliczeniach &quot;koszty rozruchu&quot;, czyli zakup dużej ilości świetlówek energooszczędnych. Odejmijmy je zatem i weźmy pod uwagę tylko średnie koszty wymiany.
Tańsze, za 20 zł sztuka, średnio 12 wymian rocznie (2 * 6, które trzeba było wymienić w ciągu ostatniego pół roku), co daje 240 zł. Droższe, 6 (2 * 3, które trzeba było wymienić w ciągu ostatniego pół roku) wymian rocznie, czyli 300 zł. Razem 540 zł. Do tego dodajmy energię, którą zużywają: 207 + 130 = 337 kWh, co kosztuje 130 zł. Łącznie 670 zł, czyli prawie 84 zł rocznie za sztukę. Nadal więcej niż za zwykłą żarówkę.
Oszczędzam 46 zł rocznie na jednym takim badziewiu? Gdzie i kiedy? Chyba tylko we wszechświecie równoległym, do którego wstępu bronią eko-lobbyści.
Widać zatem, że koszty zakupu energooszczędnego bubla nijak nie są rekompensowane przez oszczędność energii. Śmiem nawet twierdzić, że szacunek czasu pracy żarówki na poziomie 2340 godzin w ciągu roku jest mocno zawyżony, zatem oszczędność na kosztach energii będzie znacznie niższa, a koszt zakupu pozostaje na tym samym poziomie. Krótko podsumowując: dziś o godzinie 20:30, w ramach protestu przeciwko bełkotowi eko-lobbystów, z okazji akcji WWF nazywającej się szumnie Godzina dla Ziemi zapalę wszelkie możliwe elektryczne źródła światła, jakie znajdę pod ręką. Na okrągłą godzinę.</description><pubDate>Sat, 27 Mar 2010 09:38:11 +0100</pubDate><guid>http://blog.zammer.eu/2010/03/27/zarowki-75-w-tez-nam-zabiora/</guid><category>Ogólne</category><category>Życiowe</category></item><item><title>Sprzedaj się za kubek!</title><link>http://blog.zammer.eu/2010/03/23/sprzedaj-sie-za-kubek/</link><description>Nazwanie kogoś &quot;dziwką&quot; ma wydźwięk niedwuznacznie negatywny. Mówiąc grzeczniej - uznajemy, że obiekt owej inwektywy znajduje przyjemność w sprzedawaniu się za jakąś ilość gotówki. Kiedyś sprzedawało się głównie ciało, dziś można sprzedawać...

...swoje dane osobowe. Zaglądając wieczorem na pożeracza czasu zwanego fejsbukiem dostrzegłem coś w zalewie idiotycznych komunikatów:
Maxwell House rozdaje kubki
[Imię] zgarnęł(a) termokubek!
O co chodziło? Po kliknięciu widzimy coś takiego:
Podaj swoje dane wchodząc w tą aplikację, a my prześlemy Ci wyjątkowy termokubek Maxwell House.
Yeap, sprzedaj się za kubek. Zostań współczesną dziwką, pokaż, jak wysoko się cenisz. Do tego daj sobie na czole wytatuować reklamę jakąś i ciesz się z tego. Bo kubek to za mało.</description><pubDate>Tue, 23 Mar 2010 00:44:20 +0100</pubDate><guid>http://blog.zammer.eu/2010/03/23/sprzedaj-sie-za-kubek/</guid><category>Głupawki</category></item><item><title>Facebook a prywatność</title><link>http://blog.zammer.eu/2010/03/15/facebook-a-prywatnosc/</link><description>Niejako przymuszony siłą wyższą (a wbrew założeniom poczynionym w przeszłości, żeby jak ognia unikać przeróżnych społecznościówek), postanowiłem zarejestrować się na Facebooku. Z racji rosnącej ostatnio paranoi na punkcie prywatności nie skorzystałem z opcji &quot;podaj nam hasło do swojego maila, to znajdziemy twoich znajomych!&quot; Nie podawałem żadnych istotnych informacji, a zaraz po przejściu (cóż ukrywać, dość idiotycznie upierdliwego) procesu zakładania konta, w opcji &quot;znajdź znajomych - propozycje&quot; zobaczyłem nie tylko swojego brata, ale również całkiem sporo osób faktycznie mi znanych.
Lekko mnie to zszokowało. Bo niby jakim cudem? Przecież nie po żadnych ciasteczkach, bo z tego komputera korzystam tylko i wyłącznie ja sam. Nie po IP, bo siedząc na uczelni jestem widoczny tak samo jak tysiące innych studentów. Większość popularnych skryptów analizujących również mam zablokowanych, więc?
I przypomniałem sobie pewien spam, który dostaję regularnie z serwisu hi5.com - wystarczy, że znajoma/znajomy poda gdzieś (czy to na facebooku, czy w takim hi5) swojego maila i hasło, serwis przemieli skrzynkę kontaktów i już mamy gotowe powiązanie. Na pewno są tam jeszcze bardziej wyszukane metody, ale ta jedna podstawowa pozwala na podstawowe połączenie ze sobą ludzi (a właściwie adresów mailowych).
Wniosek? Nawet jeśli ktoś paranoicznie dba o własną prywatność, inni go zdemaskują w mniejszym czy większym stopniu.</description><pubDate>Mon, 15 Mar 2010 17:19:01 +0100</pubDate><guid>http://blog.zammer.eu/2010/03/15/facebook-a-prywatnosc/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Popieram parytety!</title><link>http://blog.zammer.eu/2010/03/13/popieram-parytety/</link><description>Parapety mogę podpierać też.
Nie będę w ten sposób odkrywczy, pionierem żadnym nie będę, ale wracając dziś natknąłem się na ekipę łatającą dziury w jezdniach i doszedłem do wniosku, że parytety należy bezwzględnie poprzeć, podpisać się pod nimi rękoma i nogami - pod jednym, bardzo prostym warunkiem - że będą dotyczyć absolutnie każdej dziedziny życia. Bez żadnego wyjątku.
Feministki wolą organizować (wspominane już na joggerze) &quot;dni cipki&quot; i walczyć o równość tam, gdzie im się podoba, gdzie im wygodnie, gdzie, za przeproszeniem, dupy im będą tylko rosły. Niech powalczą o parytet płci w tych dziedzinach, gdzie są naprawdę dyskryminowane. Nie widziałem jeszcze kobiety z młotem pneumatycznym czy taczką asfaltu albo zagęszczarką do gruntu, nie widziałem też kobiety układającej tłuczeń pod ten asfalt. Niech zabiorą się za walkę o 50% miejsc pracy na budowach przeróżnych, wtedy poprę ich żądania.
Że co? Że nie widać na horyzoncie takiej walki? Oj, ta równość przestaje być taka równa...</description><pubDate>Sat, 13 Mar 2010 17:52:21 +0100</pubDate><guid>http://blog.zammer.eu/2010/03/13/popieram-parytety/</guid><category>Życiowe</category></item><item><title>PITu-PITu a prawa Murphy'ego</title><link>http://blog.zammer.eu/2010/03/09/pitu-pitu-a-prawa-murphy-ego/</link><description>W ramach ćwiczeń z lenistwa zachciało mi się w tym roku znowuż przesłać zeznanie podatkowe przez internet. Oprócz frustracji, o którą przyprawił mnie wymóg instalowania kobyły zwanej Adobe Reader (preferuję obecnie lżejszego i znacznie przyjemniejszego Foxit Readera), miałem okazję przeżyć na koniec jeszcze jedną niespodziankę:

Zgodnie z prawami Murphy'ego, jeśli coś ma się zepsuć, to zepsuje się przy okazji czegoś naprawdę ważnego. W tym przypadku przy wysyłaniu PITa (czy raczej PITu?). Jestem ciekaw, czy Linuksiarze mają z tym problemy?

Uprzedzając wszelaki flame: jeśli chodzi o ŚWOWKZSO, to na obecną chwilę żaden Linux nie spełnia moich wymagań, jeśli chodzi o &quot;primary OS&quot; - oprogramowanie, którego używam i które jest dla mnie bardzo istotne, nie chce z nim współpracować. Chociaż niektórzy twierdzą, że jest nadzieja, np. wg Wikipedii AutoCAD 2011 ma wyjść również na Mac OS X:
w 2009 roku zmienił zdanie i AutoCAD 2011 przygotowywany jest również w wersji na Mac OS X 10.6
Źródła żadnego nie ma, mogą to być więc tylko spekulacje. Może w przyszłości pojawi się też na inne platformy? Jednak oprócz AutoCADa jest cała masa innego oprogramowania, które nijak nie chce z Linuksem współpracować, a jest to głównie oprogramowanie specjalistyczne i stawiam dolary przeciwko orzechom, że 99% społeczeństwa nie ma nawet pojęcia o jego istnieniu.
I uprzedzając spekulacje: AutoCADa mam legalnego. Tylko dodaje do wydruków taką specyficzną adnotację: &quot;UTWORZONY PRZEZ PROGRAM EDUKACYJNY FIRMY AUTODESK&quot; ;)</description><pubDate>Tue, 09 Mar 2010 02:20:27 +0100</pubDate><guid>http://blog.zammer.eu/2010/03/09/pitu-pitu-a-prawa-murphy-ego/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Po polsku czy po chińsku?</title><link>http://blog.zammer.eu/2010/03/02/po-polsku-czy-po-chinsku/</link><description>Nie ma to jak polski film z chińskim dubbingiem: Vinci - i to cały, nie jakieś tam fragmenty! ;)</description><pubDate>Tue, 02 Mar 2010 00:42:13 +0100</pubDate><guid>http://blog.zammer.eu/2010/03/02/po-polsku-czy-po-chinsku/</guid><category>Głupawki</category></item><item><title>Bestsellery 2009 - foch!</title><link>http://blog.zammer.eu/2010/02/21/bestsellery-2009-foch/</link><description>W weekendowej Rzeczpospolitej imć Andrzej Rostocki opublikował listę najlepiej sprzedających się książek w ubiegłym roku. Biorę do ręki, szybki rzut oka i... Czegoś brakuje!
Wydawnictwo Dolnośląskie strzeliło focha (to ci, którzy zalewają polski rynek wątpliwej jakości dziełami Stephenie Meyer) i odmówiło Rostockiemu wyjawienia informacji o sprzedaży swoich książek, podczas gdy na swojej stronie chwalą się, jak to saga &quot;Zmierzch&quot; zdobyła nagrodę dla najlepiej sprzedającej się pozycji w empikach w kategorii &quot;Literatura dziecięca i młodzieżowa&quot;. Biorąc pod uwagę, jak długo książki pani Meyer utrzymywały się na szczytach różnych list bestsellerów, powinny raczej okupować czołówki zestawień rocznych.
Andrzej Rostocki publikując swoje listy bestsellerów i krótkie komentarze w Rzeczpospolitej ma stosunkowo szerokie grono odbiorców (w każdym razie znacznie szersze niż literatura &quot;branżowa&quot;), a na prozie Stephenie Meyer nie pozostawił suchej nitki. Wydawnictwo woli się zatem wypiąć na krytyka.
Dziś liczy się nie jakość, a kasa, jaką można zarobić na danym przedsięwzięciu. Czy to w muzyce (cóż nowego wypromuje Simon Cowell?), w filmie (Pocahontas Avatar James'a Camerona), czy też w literaturze. Życzę zatem Wydawnictwu Dolnośląskiemu dalszego strzelania fochów na wszystkich wokół. Tylko opłaćcie lepiej swoich pracowników, żeby ktoś wyjątkowo niezadowolony ze swojej pensji, nie zrobił wam kreciej roboty. Powinno was być na to teraz stać.
PS Osobiście, w ramach eksperymentu naukowego, przeczytałem w zeszłym roku &quot;Zmierzch&quot; - żeby nikt mi nie zarzucił, że krytykuję coś, czego nie znam. Strata czasu.</description><pubDate>Sun, 21 Feb 2010 12:49:56 +0100</pubDate><guid>http://blog.zammer.eu/2010/02/21/bestsellery-2009-foch/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Bystrościowy facepalm</title><link>http://blog.zammer.eu/2010/02/11/bystrosciowy-facepalm/</link><description>Okazuje się, że foobar2000 potrafi odtwarzać muzykę schowaną w spakowanych archiwach. Doświadczyłem tego całkowicie przypadkiem.
Aplauz!</description><pubDate>Thu, 11 Feb 2010 23:08:34 +0100</pubDate><guid>http://blog.zammer.eu/2010/02/11/bystrosciowy-facepalm/</guid><category>Głupawki</category></item><item><title>Posesyjnie</title><link>http://blog.zammer.eu/2010/02/03/posesyjnie/</link><description>Sesja zaliczona, wpisy pozbierane, indeks złożony w dziekanacie, to można się trochę odstresować.
Jakieś dwa tygodnie temu, kiedy siedziałem na wydziale udając, że się uczę do egzaminu, znajomy wybadał gdzieś w sieci i pokazał mi pewną stronę: http://www.verbatim.jp/senshuken/. Nie dość, że świetnie zrobiona we flashu aplikacja, to potrafi dostarczyć zabawy na pewien czas. Rejestrować ani logować się nie trzeba - wszelkie dane to-to trzyma w tzw. flashowych ciasteczkach. Zasada jest prosta - tworzymy verbatimowego &quot;media monstera&quot; z 4 rodzajów nośników danych. Następnie kształt jest losowany, wybieramy taki, który nam się podoba. Statystyki są dobierane losowo. Następnie wybieramy inne &quot;media monstery&quot; i z nimi walczymy. Na ogół walki są losowe, ale kiedy kontrolujemy naszą bestyjkę, mamy do wyboru dwa ataki specjalne (&quot;pięść z półobrotu&quot; i &quot;strzał kierowanym pendrivem&quot;) oraz skromne podleczenie naszego pupila. Możemy więc tak pokierować walką, żeby mieć większe szanse na wygraną.
Po wygranej walce nasz pupil dostaje dodatkowe gigabajty/terabajty i w ten sposób pnie się w górę rankingu (maksimum za jedną walkę to 5000 GB). Przy pierwszych walkach dostajemy też bonusy do statystyk (atak, obrona, szybkość i żywotność), przy czym ograniczone są one odgórnie do 100. Nie zauważyłem zresztą, żeby miało to większy wpływ na rozgrywkę.
Jeśli chodzi o szczegóły techniczne - statystyki początkowe są losowane, ich maksimum to 19/100 dla każdej, wtedy możemy dojść do 100/100. Jeśli jest mniej, zatrzyma się na pewnym poziomie. Kiedy już będziemy w stanie walczyć z czołówką z rankingu - warto tłuc najsilniejszych, dostajemy wtedy za każdą wygraną 5000 GB i szybko pniemy się do góry... Przy okazji narażając się na to, że inni nas dostrzegą i zaczną tłuc nas po pendrive'ach ;) Za przegrane walki też dostaje się jakieś GB, ale niewiele.
Have fun, po pewnym czasie i tak się nudzi... Do następnej sesji ;)</description><pubDate>Wed, 03 Feb 2010 21:22:51 +0100</pubDate><guid>http://blog.zammer.eu/2010/02/03/posesyjnie/</guid><category>Głupawki</category></item><item><title>Best Website Ever! Czyli kolejne kompleksy Polactwa...</title><link>http://blog.zammer.eu/2010/01/17/best-website-ever-czyli-kolejne-kompleksy-polactwa/</link><description>W głębinach Internetu pojawiło się (stawiam dolary przeciwko orzechom, że nie pierwsze i nie ostatnie)  &quot;głosowanie na Najlepszą Stronę W Sieci&quot;. Polactwo zwęszyło okazję do powiększenia sobie wirtualnego penisa o te kilka centymetrów. Akcja prawie jak z drawballem.
Na obecną chwilę najpopularniejsze na świecie strony to... Nie zgadniecie! Monstrualny Dżo oraz Wykopki. Mają ponad pięć razy więcej głosów niż trzeci w zestawieniu YouTube. Pomijając wszelkie sympatie i antypatie, jakimi można darzyć te serwisy i ich społeczności, czekamy aż odezwie się jakiś chan i zrobi z układanki polskich serwisów swastykę w tym zestawieniu. Poniżej sytuacja na chwilę obecną:

Do boju, do boju, ośmieszmy się jeszcze bardziej. Dziwi mnie tylko, dlaczego nie ma tam jeszcze naszej-klasy i fotki. W końcu mają takie silne społeczności...</description><pubDate>Sun, 17 Jan 2010 17:10:44 +0100</pubDate><guid>http://blog.zammer.eu/2010/01/17/best-website-ever-czyli-kolejne-kompleksy-polactwa/</guid><category>Życiowe</category></item><item><title>Uwaga! Inżynier</title><link>http://blog.zammer.eu/2010/01/05/uwaga-inzynier/</link><description>Siedzą gromadnie studenci (inżynierowie oraz niedoszli inżynierowie) w pomieszczeniu pewnym. Jeden z nich podgrzał pizzę w mikrofali, reszta krzyczy, że śmierdzi. Pizza się skończyła, a coś dalej śmierdzi spalenizną. I to coraz mocniej. Szukają, szukają... Coś się ewidentnie pali. W końcu pod sufitem kłęby dymu i jest źródło!
Jedna pani inżynier rzuciła materiały promocyjne (szmaciane torby oraz koszulkę) za kartony na szafę. Problem polegał na tym, że trafiła dokładnie na lampę, od której wszystko się zajęło. Szybka akcja gaśnica i palące się tekstylia wylądowały w zlewie. Napis i grafika na koszulce nabrały nowego, głębszego znaczenia:

To coś dziwnego po lewej, co wygląda niczym palnik teraz, wcześniej symbolizowało kalkulator. Ciemniejsza plama dookoła spalenizny to woda z akcji gaśniczej.</description><pubDate>Tue, 05 Jan 2010 18:58:10 +0100</pubDate><guid>http://blog.zammer.eu/2010/01/05/uwaga-inzynier/</guid><category>Głupawki</category></item><item><title>4wykop-onions</title><link>http://blog.zammer.eu/2009/12/30/4wykop-onions/</link><description>Jak już kiedyś pisałem, wykop.pl jest (w mojej opinii) jednym z tych serwisów, które od pięknej i jakże szlachetnej idei Web 2.0 stoczyły się w mętne bagno, charakteryzujące się zbiorowym (mocno zaniżonym) poziomem intelektualnym.
Wykopu od dawna już nie przeglądam, we wtorki tylko dostaję maila z najpopularniejszymi pozycjami tygodnia - to czasem zajrzę, co tam wykopowicze wymyślili. Niestety czasy, kiedy wykop agregował ciekawe linki wyszperane w sieci, dawno już minęły. Teraz na topie jest zbiorowo-wykopowy blog zwany pokazywarką, gdzie użytkownicy tego serwisu śledzą różne &quot;afery&quot;, dzielą się z innymi swoimi błyskotliwymi przemyśleniami i wykazują wysoki współczynnik parcia na &quot;wykop-effect&quot;. Innym, niezwykle popularnym elementem są linki do pseudo-śmiesznych grafik.
Reasumując: wykop przedstawia taki poziom, jaki reprezentują sobą jego użytkownicy - niezwykle mierny. Jednak to, co zobaczyłem na mailu wczoraj, w top-wykopach tygodnia, ścięło mnie z nóg. Sprawa dotyczyła fałszywego sklepu internetowego: http://www.wykop.pl/link/278165/wykop-wykryl-oszustwo-internetowe-final-sprawy oraz http://www.wykop.pl/link/278159/kryminalne-zagadki-wykopu. Przeraziło mnie, jak bardzo wykop zbliżył się do poziomu serwisu chano-podobnego, gdzie wszyscy zgodnie dokonują linczu. Nieistotne jest w tym momencie, czy ta osoba jest winna, czy nie - ma pełne prawo do ochrony własnego imienia i wizerunku. W Polsce istnieje coś takiego jak domniemanie niewinności. W mediach, bez zgody sądu, nie można publikować wizerunku i nazwiska osoby podejrzanej. Nawet, jeśli wszyscy wiedzą o kogo chodzi, słyszymy o Lwie R., Andrzeju S. itd. W tym wypadku wykopowicze wpadli w dziki szał szukania informacji na temat danej osoby. Jak w piaskownicy, ma tu miejsce ostracyzm w wykonaniu gówniarzy. Bo inaczej tego nazwać nie można. Gówniarzy. Publikują jego imię, nazwisko, numer telefonu, zdjęcie, informują się nawzajem, gdzie mieszka. Wymieniają się tymi informacjami i, stawiam dolary przeciwko orzechom, że znaleźli się już idioci, którzy do niego dzwonili, jak to prezentuje komiks z drugiego z przytoczonych wykopów.
Na ironię zakrawa fakt, że autor pierwszego wykopu pisze:
*nie wiadomo czy oszustem i właścicielem sklepu internetowego rtv.cba.pl jest użytkownik o nicku seba1310, być może miał wspólnika lub ktoś po prostu podszył się pod tą osobę w celu zatuszowania swoich prawdziwych danych.
Wszystkie informacje zostały zebrane przez użytkowników wykop.pl i zestawione w jedną całość.
Źródłem tych informacji są komentarze http://www.wykop.pl/link/277751/jak-bardzo-trzeba-byc-glupim-zeby-dac-sie-na-to-nabrac
Skoro nie mają pewności, to dlaczego linczują tego człowieka już teraz? Zamiast podniecać się nad klawiaturą i krzyczeć &quot;Pójdziesz siedzieć!&quot;, sami powinni się zastanowić, czy nie złamali prawa, naruszając prywatności tej konkretnej osoby. I czy nie usłyszą tego samego od innych.
Nie widzę różnicy między wykopem a 4chanem, z którym wykopowicze czasami &quot;walczą&quot;, ani różnicy między wykopem a onionforums, które to wykopowicze swojego czasu tak piętnowali. We wszystkich tych przypadkach występuje społeczność złożona w przeważającej części z bandy gówniarzy i idiotów. Zaś idea Web 2.0 bierze w łeb.
Notatka końcowa: Jak można było się spodziewać, wykop się zbiorowo oburzył, kiedy ktoś to wrzucił tamże. Aczkolwiek pojawiły się też głosy rozsądku, niektórym należy się duży plus za podejście z dystansem. Jednak w oczy rzucają się i trolle (patrz 8. komentarz pod spodem), którzy z pianą na ustach pokazują, jak to czują się oburzeni.
No i dyskusje, przykro mi panie zammer, ale bądź co bądź, kiedy trafia się poważny temat, wciąż trzymamy poziom.
W to jednak śmiem wątpić. Są osoby, które wysoki poziom trzymają, ale odnoszę nieodparte wrażenie, że znacznie więcej jest tych, którzy ów poziom skutecznie ciągną w dół. Niestety są znacznie bardziej widoczni, bo więcej piszą i stosują większą liczbę wykrzykników, okraszając swoje wypowiedzi łaciną podwórkową (autocenzurowaną poprzez !%$%#$@).</description><pubDate>Wed, 30 Dec 2009 12:31:50 +0100</pubDate><guid>http://blog.zammer.eu/2009/12/30/4wykop-onions/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>IRC: irssi, darmowy shell - bshellz</title><link>http://blog.zammer.eu/2009/12/28/irc-irssi-darmowy-shell-bshellz/</link><description>Artykuł ten napisałem kiedyś na potrzeby pewnej grupy znajomych w celu spopularyzowania nie tyle irssi, ile samej idei ircowania. Umieściłem go w sieci, a niedawno okazało się, że ktoś tam go podlinkował na swoim blogu, ktoś wyczytał i na nasz kanał trafiła osoba z joggera. Miło się zaskoczyłem. Postanowiłem więc uogólnić go nieco i zamieścić na blogu. Może komuś się przyda. Tekst jest pisany z myślą o (prawie) zupełnych laikach, tak, żeby (prawie) każdy mógł go sobie przyswoić. I nie chodzi tu o społeczność joggera, ile raczej nadzieję, że wujek wielkie G spojrzy na to łaskawym okiem.

IRC - krótki wstęp

Czym jest IRC? Najprościej będzie zacytować definicję z Wikipedii:
IRC (ang. Internet Relay Chat) to jedna ze starszych usług sieciowych umożliwiająca rozmowę na tematycznych lub towarzyskich kanałach komunikacyjnych, jak również prywatną z inną podłączoną aktualnie osobą.
Nie będziemy się tu zagłębiać w szczegóły - IRC po prostu umożliwia komunikację wielu osób w sieci i powstał jeszcze zanim ktokolwiek pomyślał o jakichkolwiek innych komunikatorach. Składa się z wielu sieci, które różnią się od siebie w wielu bądź niewielu aspektach. Skupimy się na sieci freenode, jednej z przyjemniejszych i łatwiejszych w użytkowaniu. W sieci istnieje wiele kanałów - kanał czasami skrótowo jest nazywany #.
Na IRCu istnieje wiele różnych komend. Reguła jest taka: kiedy piszesz na kanale, po prostu piszesz i wciskasz [Enter], a komendy poprzedza się znakiem ukośnika (tudzież slashem): &quot;/&quot; Ważne jest też to, żeby przed znakiem / nie było żadnych spacji ani innych znaków, bo potratkowane to zostanie jako zwykła wypowiedź, a nie komenda.

/join #jogger.pl - dołączasz do kanału #jogger.pl
/nick nowynick - zmieniasz nick na nowynick
/me coś robi - wyświetla tzw. &quot;akcję&quot; w formie * twojnick coś robi
/notice czyjsnick wiadomość - tzw. &quot;whisper&quot; do osoby czyjsnick
/query czyjsnick - otwiera okno/zakładkę prywatnej rozmowy z czyjsnick
/whois czyjsnick - wyświetla kilka prostych informacji o osobie czyjsnick
/part #jogger.pl jakiś komunikat - wyjście z kanału #jogger.pl (ale nie rozłączenie się z IRCem!). &quot;Jakiś komunikat&quot; jest opcjonalny.
/quit jakiś komunikat - rozłącza Cię z IRCem. &quot;Jakiś komunikat&quot; jest opcjonalny.

Jedną z istotniejszych spraw jest rejestracja własnego nicka, żeby potem nie było lamentu, że ktoś go podwędził. Do obsługi nicków służy bot (serwis) który nazywa się NickServ. Kiedy już się połączysz z IRCem, warto z tym botem &quot;porozmawiać&quot;. Wszelką pomoc dotyczącą rejestracji nicka i autoryzacji uzyskasz po wykonaniu komendy /msg NickServ HELP
Żeby zarejestrować nicka, pod którym jesteś właśnie połączony z IRCem, wpisz /msg NickServ REGISTER twojetajnehaslo twoj@adres.email - zobaczysz komunikat &quot;An email containing nickname activation instructions has been sent to twoj@adres.email. If you do not complete registration within one day, your nickname will expire.&quot;
Na podany adres dostaniesz maila z kodem weryfikacyjnym. Kopiujesz go i wpisujesz /msg NickServ VERIFY REGISTER twojnick kod-weryfikacyjny - powinieneś zobaczyć komunikat &quot;twojnick has now been verified.&quot;
Co zaś zrobić, kiedy nick jest już zajęty? Zobaczysz komunikat &quot;twojnick is already registered.&quot; Pozostaje wybrać inny nick i go zarejestrować, lub też poprosić o &quot;dropnięcie&quot; tego nicka dla Ciebie, jeśli jego właściciel nie logował się na niego od dłuższego czasu (zwyczajowo jest to 60 dni). Żeby sprawdzić, kiedy właściciel tego nicka ostatnio się autoryzował, wpisz /msg NickServ info twojnick - zobaczysz wtedy komunikat o tym, kiedy nick był zarejestrowany, spod jakiego hosta właściciel się na niego logował oraz, kiedy to miało miejsce. Może to wyglądać np. tak: &quot;Last seen : Jun 15 21:42:41 2008 (1 year 5 weeks, 2 days, 19:02:51 ago)&quot;
Jeśli więc chcesz zaklepać już zarezerwowany (ale od dawna nieaktywny) nick dla siebie, musisz udać się na kanał #freenode (/join #freenode) gdzie (już po angielsku;) wyłuszczysz swoją sprawę i najprawdopodobniej ktoś z freenode'owego staffu zwolni ten nick i będziesz mógł go sam zarejestrować.
Kiedy już masz zarejestrowany nick i łączysz się z freenode, wystarczy wpisać prostą komendę /msg NickServ IDENTIFY twojetajnehaslo i już jesteś autoryzowany (zalogowany). Jeśli zdarzy się tak, że ktoś &quot;zajmie&quot; Twój zarejestrowany wcześniej nick (rzadko się to zdarza, ale czasami się jednak może trafić komuś), wystarczy wpisać komendę /msg NickServ GHOST twojnick twojetajnehaslo
Klient: irssi
Żeby połączyć się z IRCem, potrzebujesz programu klienckiego. Tu przechodzimy do meritum, czyli irssi. Irssi to jeden z najstarszych klientów IRC przeznaczony na platformy takie jak Unix czy Linux. Natomiast dzięki darmowemu kontu shell na bshellz będzie można trzymać sesję IRCa prawie-że-wiecznie-on-line.
Na początku trzeba zaznaczyć, że irssi jest to klient tekstowo-konsolowy, czyli na niewiele zda się przy jego użytkowaniu myszka. Klawiszologia jest prosta: lewy Alt + [cyfra] (w przypadku PuTTY pod Windowsem mamy możliwość przełączania się pomiędzy poszczególnymi oknami za pomocą kombinacji lewy Alt + [kursor prawo/lewo]), przełączamy się między oknami/zakładkami (jak zwał, tak zwał). Całą resztę wykonujemy przy użyciu komend. Po pierwszych starciach może się okazać, że irssi jest bardzo przyjemnym klientem, chociaż na początku można się w nim dziwnie czuć. Ale jest naprawdę wart polecenia, jeden z najstarszych i najbardziej znanych klientów IRCa na świecie. Są też dostępne jego wersje pod Windowsa, ale to już nie to samo...
Żeby zacząć przygodę z irssi i shellem, najpierw musimy sobie tego shella założyć. Oczywiście, mogą też być i płatne shelle, ale to nie chodzi obecnie o jakieś niesamowite możliwości. Najpierw trzeba wejść na kanał #bshellz w sieci freenode - może do tego posłużyć bramka IRC dostępna pod adresem: http://webchat.freenode.net/.
Najpierw wypada przeczytać temat kanału - zazwyczaj jest widoczny na górze, nad oknem rozmowy. Następnie wpisujemy /query BeschBot i widzimy okno prywatnej rozmowy z botem bshellz. Wpisujemy help i czytamy, co nam bot wypluje. Wpisujemy !register i co widzimy?
 To register, type !register  
Wpisujemy więc, przykładowo, !register remmaz remmaz@mail.com (oczywiście &quot;remmaz&quot; to tylko przykład nicka) i widzimy coś takiego:
 all seems ok! check your email for confimation code!
Po kilku chwilach powinien dość mail mniej-więcej takiej treści:
You're receiving this mail from Bshellz BeschBot!
Your confirmation code is: xy7Ciekfkh7w
To complete the registration process you must send your confirmation code to
BeschBot on IRC
i.e.... /MSG BeschBot !confirm xy7Ciekfkh7w
nOnce you have confirmed you will receive your shell details!
Wracamy więc na IRCa i na query BeschBotowi piszemy !confirm xy7Ciekfkh7w (oczywiście wstawiamy swój kod potwierdzenia) a bot wypluwa nam piękną odpowiedź:
 your shell will be created in the next 5 minutes! You'll receive details by email shortly!
Czekamy więc na maila, w którym dostajemy dane do logowania, a w tak zwanym międzyczasie możemy ściągnąć odpowiedni program, dzięki któremu będziemy mogli połączyć się z naszym nowym shellem. Program nazywa się PuTTy i można go ściągnąć ze strony http://www.chiark.greenend.org.uk/~sgtatham/putty/download.html - wybieramy pierwszy link od góry, czyli czyste PuTTY, nie interesują nas inne wersje. Jeśli zaś lubimy bajery, to możemy ściągnąć sobie przyjemną modyfikację, która zwie się PuTTY Tray i jest dostępna do ściągnięcia na stronie http://haanstra.eu/putty/. Różni się ona tym od zwykłego PuTTY, że minimalizuje się nie do paska zadań, a do zasobnika systemowego, a także umożliwia ustawienie przezroczystości okna. Ot, taki szpan ;)
Kiedy już ściągnęliśmy sobie PuTTY, najpewniej doszedł mail z danymi, które posłużą nam do logowania się na darmowego shella. Jest tam również ważna informacja dotycząca utrzymania naszego konta shell - nie musimy nic płacić, ale raz na 168 godzin (czyli dokładnie raz na tydzień) musimy zajrzeć na kanał #bshellz w sieci freenode i wpisać komendę !keep nick (gdzie &quot;nick&quot; to oczywiście nasz wybrany login).
Uruchamiamy zatem PuTTY i z lewej strony wybieramy Window &gt; Translation, gdzie ustawiamy kodowanie na UTF-8:

Wracamy z lewej strony do zakładki Session i w pole Host Name (or IP address) wpisujemy to, co w mailu dostaliśmy jako Server (przykładowo może to być server1.bshellz.net), a w pole pod Saved Sessions wpisujemy cokolwiek, będzie to nazwa widziana tylko przez nas - możemy więc dla wygody wpisać np. &quot;bshellz&quot;, ale może tam być też coś zupełnie innego. Upewniamy się, że zaznaczona jest opcja SSH i klikamy [Save]

Teraz już możemy logować się na naszego shella - wystarczy, że zrobimy &quot;dwuklik&quot; na nazwie, pod którą zachowaliśmy ustawienia, albo ją zaznaczymy na liście i klikniemy [Open]. Po otwarciu sesji widzimy magiczny czarny ekran, który wita nas tajemniczym login as:

Tak, tutaj dopiero wpisujemy nasz login, a po zatwierdzeniu hasło, które dostaliśmy w mailu. Widzimy mniej więcej coś takiego:

No to już jesteśmy w domu. Pozostało nam do opanowania kilka rzeczy. Pierwsza z nich to zmiana hasła. Koniecznie! Wpisujemy passwd a następnie stare hasło, nowe hasło i powtarzamy. Teraz jeszcze trochę teorii i przydatnych programów:

screen - bardzo przydatny program, jeśli chcemy trzymać sesję IRCa aktywną nawet wtedy, kiedy się rozłączymy z shellem. Żeby uruchomić screena wpisujemy screen -SU jakasnazwa i otrzymujemy w ten sposób &quot;wirtualną przestrzeń&quot;. Możemy z niej wyjść za pomocą kombinacji klawiszy Ctrl + A + D (naciskamy najpierw Ctrl, potem A, zwalniamy A i naciskamy D). Wracamy wtedy do głównej przestrzeni, a programy uruchomione wewnątrz danego screena nadal działają. Żeby wrócić do screena, wystarczy wpisać screen -r jakasnazwa - a jeśli zdarzy nam się uruchomić więcej niż jeden screen pod tą samą nazwą, możemy zawsze odwoływać do niego poprzez polecenie screen -r PID.jakasnazwa, gdzie PID to indywidualny identyfikator danego procesu w systemie (kiedy próbujemy przywołać screena, który wspódzieli nazwę z innym, program sam nam wypluje komunikat błędu wraz z listą PIDów). Żeby &quot;zabić&quot; zbędnego screena, wyświetlamy sobie listę aktualnie aktywnych screenów poprzez polecenie screen -ls - wybieramy jego PID (np. 22456) i wpisujemy kill -9 22456 a następnie screen -wipe
mc - czyli Midnight Commander, popularny manager plików na wzór znanego Norton Commandera. Niektórzy wolą mc od ręcznego wpisywania komend, inni wolą ręcznie klepać komendy. To już zależy od własnych upodobań.
irssi - czyli nasz główny obiekt zainteresowań, konsolowy klient IRCa. Szczegóły niżej.

Siadamy zatem wygodnie i pierwsze, co robimy, to tworzymy screena dla naszej sesji IRCa. Wpisujemy komendę screen -SU irc (nazwa &quot;irc&quot; to tylko przykład, możemy wpisać też &quot;irssi&quot; albo &quot;cokolwiek&quot;). W nowo utworzonym screenie odpalamy irssi, wpisując po prostu irssi - i oto jest ;) Teraz wypadałoby połączyć się z serwerem, wpisujemy więc /server irc.freenode.net i już jesteśmy połączeni. Teraz wystarczy wpisać tylko /join #jogger.pl i jesteśmy w domu! Między oknami/zakładkami możemy przemieszczać się, jak już było wyżej wspomniane, za pomocą kombinacji lewy Alt + [cyfra] lub też lewy Alt + [kursor prawo/lewo]
A jeśli chcemy odejść w końcu od tego kompa i iść na spacer? Nic prostszego, sesja nadal może trwać, a my możemy ją sobie &quot;zawiesić w niebycie&quot;. Wpisujemy w irssi komendę /away jakiś tam powód bycia &quot;ełej&quot;. Wychodzimy ze screena: Ctrl + A + D i zamykamy PuTTY. Kiedy chcemy wrócić, logujemy się na shella przez PuTTY, wpisujemy screen -r irc (gdzie &quot;irc&quot; to nazwa naszego screena, jaką nadaliśmy wydając komendę screen -SU nazwascreena) i już w irssi wracamy z trybu &quot;away&quot; do normalnej pracy: /away - jeśli ktoś do nas pisał, lub też wywoływał naszego nicka, irssi będzie to trzymać w tzw. &quot;away logu&quot; i wyświetli nam linie, które zawierają &quot;highlighted strings&quot;. Standardowo jest to nasz nick.
Jeśli chcemy dodać coś ekstra, powiedzmy, że interesują nas wypowiedzi dotyczące nicka d4rky i chcemy wiedzieć kto o nim plotkuje, wystarczy, że wpiszemy /highlight d4rky i już irssi będzie wyróżniać na żółtawo linie, w których pada jego nick, a także będzie te dane trzymać w &quot;away logu&quot;, jeśli będziemy w trybie &quot;away&quot;. Oczywiście irssi jest na tyle sprytne, że możemy też dodać fragment słowa - np. interesuje nas kto plotkuje o spiochu. Problem jest w tym, że niektórzy mówią o nim &quot;spioch&quot;, inni &quot;spioszek&quot; a jeszcze inni &quot;spiochu&quot;. Możemy dodać zatem do wyróżniania samo &quot;spio&quot; - załatwi nam to wszystkie warianty: /highlight spio Jednak należy uważać, bo jeśli dodalibyśmy samo &quot;spi&quot; wyróżniałoby też nam linie takie jak &quot;spitalaj&quot;, &quot;spiacy jestem&quot;, &quot;spis ludnosci&quot; itp.
Domyślnie irssi nie wyświetla stale listy nicków obecnych na kanale. Jeśli chcemy ją zobaczyć, to wpisujemy /n albo /names i już widzimy. Podobnie działa komenda /b albo /ban - wyświetla listę banów na kanale.
Bardzo przydatną opcją jest tzw. tabowanie, czyli automatyczne uzupełnianie komend albo nicków. Jeśli wpiszemy tylko /aw i naciśniemy [Tab], to irssi automatycznie uzupełni komendę do /away. Podbnie z jest z nickami: jeśli chcemy napisać coś na kanale i poprzedzić linię wypowiedzi czyimś nickiem, to wpisujemy pierwszą literę jego nicka i wciskamy [Tab] - irssi automatycznie uzupełni resztę, doda jeszcze dwukropek i spację na końcu, żeby było wiadomo, że zwracamy się do kogoś bezpośrednio. Jeśli na kanale jest więcej osób o nicku na tę samą literę, możemy kilkukrotnie nacisnąć tabulator, wtedy nicki będą zmieniać się rotacyjnie.
Ała, coś się zepsuło!
Czasem bywa tak, że &quot;niechcący&quot; coś się wciśnie i przestanie działać. Bez paniki :) Jeśli przypadkiem wciśniemy kombinację Ctrl + Z, odsyłamy wtedy irssi &quot;w tło&quot;. Podobnie dzieje się, kiedy naciśniemy [Pause/Break] na klawiaturze. Co w takim przypadku zrobić? Wpisać po prostu fg i nacisnąć oczywiście [Enter] - irssi automagicznie wróci w tryb normalnej pracy.
Czasami naciśnie się też nieopatrznie kombinacja Ctrl + S, która zamrozi screena. Nie, nie warto walić wtedy na oślep w klawiaturę, wystarczy wcisnąć kombinację Ctrl + Q i już wszystko działa. Podobnie można screena zablokować kombinacją Ctrl + A + S - również wtedy nie ma co panikować, wystarczy użyć kombinacji Ctrl + A + Q i screen wraca do życia.
Pamiętaj!
Żeby utrzymać tego darmowego shella, trzeba przynajmniej raz na tydzień (czyli raz na 168 godzin) zajrzeć na kanał #bshellz w sieci freenode i wpisać komendę !keep logindoshella - jeśli o tym się zapomni, shell zostanie usunięty i trzeba będzie go zakładać od nowa.
W razie problemów, bshellz ma też polski support - kanał #bshellz-pl w sieci freenode.
</description><pubDate>Mon, 28 Dec 2009 16:45:27 +0100</pubDate><guid>http://blog.zammer.eu/2009/12/28/irc-irssi-darmowy-shell-bshellz/</guid><category>Technikalia</category><category>irc irssi darmowy free shell bshellz</category></item></channel></rss>