Kino. Pół godziny przed filmem (który miał rozpocząć się o 20:15, a zaczął się o 20:45) mam okazję rozkoszować się porcją reklam i zwiastunów (lub trailerów, jak kto woli). Jednym z nich była zapowiedź trzeciego Batmana wg Nolana: "Dark Knight Rises". Osobę, która popełniła jego tłumaczenie, należy spalić, poćwiartować, rozstrzelać, powiesić i oddać na tortury. Słowa "the epic conclusion" zostały przełożone na "epickie podsumowanie" - ręce opadają.
Sam film Guy'a Ritchiego wydaje się być odrobinę słabszy niż pierwsza część, jak to zwykle bywa z ciągnięciem tematu, chociaż trzeba przyznać, że dawka humoru jest potężna. Chwilami historia nieco przekombinowana, szwarccharakter tłumaczący konieczność wystąpienia wojny światowej zgrzyta trochę jak piasek między zębami i niezbyt pasuje do konwencji. Postać profesora Moriarty'ego wydawała się być zbyt szybko przedstawiona z twarzy, oczekiwać można było jednak bardziej "blofeldowskiego" ujęcia i większej niepewności co do jego działań i motywów, raczej przedstawiania przez osoby trzecie. Zdolności dedukcyjne głównego bohatera też zostały pokazane trochę po macoszemu, chciałoby się więcej uczty dla umysłu, podczas gdy reżyser funduje widzom zdecydowanie więcej uczty dla oczu.
Kilka motywów znanych z poprzedniego filmu zostało pokazanych inaczej, Sherlock Holmes jakby szwankował, ale w pozytywnym znaczeniu (o ile takie istnieje). Pojawiły się również i nowe pomysły, wywołujące na sali gromki śmiech. Na dokładkę dużo (chciałoby się powiedzieć: za dużo) scen walki/ucieczki przy przeważających wrogich siłach. No i Moriarty ze zgrają pomagierów, mało indywidualny, raczej sprytny niż genialny, za to z nieograniczonymi praktycznie funduszami.
Krytyki chyba wystarczy. Film zdecydowanie na poziomie, bardzo dobrze zrealizowany i, co jeszcze raz warto podkreślić, z potężną dawką humoru. Ciekawy, interesujący, do obejrzenia na dużym ekranie. Wizualnie - uczta dla oczu. Mimo kilku "niedociągnięć" i dużych oczekiwań po pierwszej części, wart polecenia, nie pozostawia niedosytu. Czy będzie trzecia część? Nie oczekuję, wolałbym raczej zobaczyć Guy'a Ritchiego jako reżysera kolejnego filmu w konwencji takiej jak "Snatch" albo "RocknRolla".
"zammer" należy pisać z małej litery. Zawsze. Nawet, jak jest na początku zdania. Jest to swoista anomalia ortograficzna (więcej...)
Treść bloga zammerologia stosowana jest dostępna na licencji Creative Commons - Uznanie autorstwa 3.0.
Design by zammer, częściowo zainspirowany przez Zergalla. Fugue Icons by pinvoke.
Powered by JoggerPL.
hljeg surim mekten keudsme
Komentarze:
1. Remigiusz 'lRem' Modrzejewski 07 stycznia 2012, 22:34:17 [permalink]
Serio "trochę po macoszemu"? Przecież to było skrzyżowanie Bonda z Matriksem, tylko trochę mniej zagadki...
Dodaj komentarz: