Wykręć złośliwy numer klientowi UPC!

Jak? Bardzo prosto. Idziesz do biura obsługi klienta UPC, bierzesz numerek i mówisz np. że chcesz przedłużyć umowę. Teraz skup się, bo w następnym akapicie będzie skomplikowany opis podszywania się pod klienta UPC:

Podajesz adres "ofiary" (ulica, numer domu, numer mieszkania). Następnie bierzesz najdroższy możliwy pakiet, podpisujesz i... voilà! Nie proszą o żaden dowód osobisty czy inny dokument stwierdzający tożsamość. Nie zadają pytań o PESEL, datę urodzenia, nawet nie pytają o imię i nazwisko osoby, na którą umowa jest podpisana. Nie sprawdzają zgodności podpisu (przynajmniej w obecności klienta). Dosłownie JEDNO WIELKIE NIC - żadnej weryfikacji tożsamości. Wierzą na słowo, że osoba, która podaje się za klienta jest nim naprawdę.

Po prostu śmiech na sali, ROTFL bez dwóch zdań. Odwiedziłem ich dziś w roli osoby towarzyszącej klientowi, który umowę przedłużał i wyżej opisany przypadek nie był osamotniony - przy sąsiednich stanowiskach działo się to samo! Co więcej, dowiedziałem się, że klient, któremu towarzyszyłem, przed rokiem miał analogiczną sytuację, gdzie wystarczyło podać tylko adres, żeby przedłużyć umowę. Wychodzę więc z założenia, że nie był to tylko wypadek przy pracy i niekompetencja jednej osoby. Doprawdy nie wiem, dlaczego pozwalają sobie na taką swobodę w sytuacji, która aż się prosi o podszycie się pod kogoś innego. Może wychodzą z założenia, że ludzie są z natury uczciwi i ich progu nie przekracza żaden oszust? Piękny dowód na to, że człowiek jest najsłabszym ogniwem każdego systemu.

Napisał zammer, 20 września 2011 o godzinie 19:43:41
Kategorie: Prywatność 23 komentarzeRSS komentarzy
Poziom wpisu: 0 Trackback

Komentarze:

http://blog.konieckropka.eu/files/favicon.png

1. konieckropka 20 września 2011, 21:10:30 [permalink]

Ale fajny, złośliwy numer opisałeś...
Generalnie - świetna zabawa, tylko, że:

http://www.mswia.gov.pl/index.php?dzial=57&id=1793
Art. 270.
§ 1. Kto, w celu użycia za autentyczny, podrabia lub przerabia dokument lub takiego dokumentu jako autentycznego używa,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

§ 2. Tej samej karze podlega, kto wypełnia blankiet, opatrzony cudzym podpisem, niezgodnie z wolą podpisanego i na jego szkodę albo takiego dokumentu używa.

§ 3. Kto czyni przygotowania do przestępstwa określonego w § 1,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

http://blog.zammer.eu/files/favicon.png

2. zammer 20 września 2011, 21:28:51 [permalink]

Cytując KK sugerujesz, że pogwałciłem artykuł 270. tegoż? Czy może nie wyczuwając (dla mnie oczywistego) sarkazmu stwierdzasz "oczywistą oczywistość", że powyżej opisane postępowanie jest łamaniem prawa?

W kwestii samej interpretacji się nie kłócę, bo nie jestem biegły w terminologii prawniczej, ale raczej nie mamy w takim przypadku do czynienia z podrabianiem dokumentów, tylko jest to chyba podszywanie się pod inną osobę i składanie fałszywych oświadczeń/zeznań (czy jak to zwał).

A jeśli już byś chciał zaginać na mnie parol, to prędzej powinieneś cytować przepisy dotyczące "namawiania do popełnienia czynu zabronionego", czy jakoś tak ;)

http://blog.konieckropka.eu/files/favicon.png

3. konieckropka 20 września 2011, 21:31:36 [permalink]

Nie nie ;) chodzilo o paragraf pierwszy i drugi a nie trzeci ;)
Napisalem tak, zeby nie bylo, ze jakis osobnik z IQ < 120 wpadl tutaj i pomyślał "ale fajny motyw, zrobimy sobie ze Zdziśkiem jaja, bo ma tak upierdliwego sąsiada, niech płaci!" ;) ;)

W skrócie chodzi tylko o podkreślenie samego momentu złożenia podpisu
"Następnie bierzesz najdroższy możliwy pakiet, podpisujesz i... voilà!"

http://blog.zammer.eu/files/favicon.png

4. zammer 20 września 2011, 21:40:30 [permalink]

To się pokłócę w kwestii interpretacji ;)

kto wypełnia blankiet, opatrzony cudzym podpisem

Tam nie ma cudzego podpisu. Taki "dowcipniś", który przychodzi i podszywa się pod klienta, podpisuje się za niego - nie zaś wykorzystuje blankiet z jego podpisem.

Mnie jednak raczej zastanawia nie to, co się stanie głupiemu Ryśkowi, który postanowi dogryźć Zdziśkowi, ale fakt, jak taki poważny (w końcu praktycznie ogólnopolski) operator pozwala sobie na takie dziury w identyfikacji i stwierdzaniu tożsamości klientów. Pamiętam sytuację, kiedy wchodząc na rynek Play pozwolił sobie na takie niedopatrzenia (dokładnie to pytali o PESEL, ale go nie weryfikowali i można było podać bzdurny zestaw cyfr - było to tylko pytanie "na pokaz"), to w środowisku zawrzało trochę i potem się poprawili. Składając wizyty u innego operatora, z którym współpracowałem kilka lat, zawsze moja tożsamość była weryfikowana. Przy zmianie usług - pytali o hasło abonenckie, przy przedłużaniu umowy prosili o dowód. UPC najwyraźniej się o to nie troszczy, a mi się włos na głowie jeży.

http://blog.konieckropka.eu/files/favicon.png

5. konieckropka 20 września 2011, 21:42:34 [permalink]

Naprawde myslisz ze jakiekolwiek UPC, TPSA czy inny moloch w ogóle give a shit o Ryśku, albo Zdziśku? Ma wy***ne na obu, wiec co im to. A nóż zainkasują jedną taką wpłatę , bo ktoś nie wycofa, nie zareklamuje, nie pojdzie na policję... albo się to będzie ciągnąć, bo sprawcy ani widu ani słychu. Nie muszę, to nie sprawdzają, bo po co...
Z naszego punktu widzenia, to oczywiscie, wszystko wyglada tak jak w tym co napisales i to troche szok.

http://blog.zammer.eu/files/favicon.png

6. zammer 20 września 2011, 21:48:21 [permalink]

Naprawdę myślę, że powinni. Dlatego, że jeśli opisana wyżej sytuacja wycieknie do mediów, które temat podejmą i zrobią im małą prowokację... To może się to odbić negatywnie na ich wizerunku. I to dość mocno negatywnie.

A jeśli się mylę, to znaczy że jestem naiwniakiem, który nadal wierzy w walkę o standardy. Nadal wierzę, chociaż dostawałem nie raz przykład, że nawet światowe marki w Polsce potrafią się zeszmacić przez olewcze podejście do wytycznych w/s obsługi klienta.

http://ooblog.pl/files/favicon.png

7. quest 20 września 2011, 22:43:01 [permalink]

Zammer, jesteś typowym Polakiem. Wszędzie widzisz wrogów, którzy tylko czyhają na okazję, aby cię wykorzystać.

http://www.wykop.pl/link/882423/czy-ludzie-beda-cie-chcieli-wykorzystac/

http://blog.zammer.eu/files/favicon.png

8. zammer 20 września 2011, 23:05:40 [permalink]

Hmm... Przyznam, że nie rozumiem. Z tego, że uważam brak weryfikacji tożsamości klienta przy podpisywaniu dokumentów za godny wyśmiania/żałosny, wyciągasz wniosek, że popadam w paranoję i od razu doszukuję się wśród ludzi cwaniaków, którzy będą chcieli się moim kosztem zabawić? Daleko idące wnioski ;) Dalej obstaję przy swoim zdaniu, że przy takich kwestiach jak podpisywanie umowy, to firma powinna sprawdzić tożsamość klienta, chociażby prosząc o dowód osobisty. Jeśli tego zaniedbują, to źle świadczy o firmie, ale nie znaczy że ja od razu widzę dookoła siebie taki life-trolling.

9. remiq 21 września 2011, 00:40:32 [permalink]

Ja widziałem lepszy numer. Idziesz do supermarketu, dział z naczyniami. Bierzesz nóż i dźgasz pierwszą napotkaną osobę. Serio, nikt nie stoi, nie sprawdza czy jesteś zdrowy psychicznie. Nie pokazujesz zaświadczeń, że masz zamiar kroić parówki. Nic. Nawet nie pytają, czy nikogo nie zabijesz takim nożem. Ot, pierwsza lepsza osoba może się zaopatrzyć w narzędzie śmierci!

Pełny reportaż tuż po reklamie, zostańcie z nami.

http://blog.zammer.eu/files/favicon.png

10. zammer 21 września 2011, 07:19:50 [permalink]

W polskich warunkach nie musisz mieć żadnego zaświadczenia, żeby kupić nóż. Za to żeby kupić broń, musisz już posiadać pozwolenie na broń. Podobnie standardem powinno być zweryfikowanie tożsamości przy podpisywaniu umowy z operatorem telekomunikacyjnym, a nikt nie musi tego wymagać przy zakupie telefonu komórkowego czy komputera w sklepie.

Nie ten poziom porównania.

11. remiq 21 września 2011, 08:36:19 [permalink]

Podobnie standardem powinno być zweryfikowanie tożsamości przy podpisywaniu umowy z operatorem telekomunikacyjnym

Dlaczego? Operator coś traci na oszustwie?

http://blog.zammer.eu/files/favicon.png

12. zammer 21 września 2011, 08:47:53 [permalink]

Po pierwsze, traci wiarygodność. Patrzysz na to przez ewentualny pryzmat krótkoterminowego zysku - jeśli dojdzie do takiego przypadku, że pani Kasia z siódmego piętra zostanie wrobiona przez złośliwego dowcipnisia, to nawet jeśli ich nie pozwie do sądu, nawet jeśli zagryzie śliczne ząbki i przeboleje, to myślisz że jej znajomi i sąsiedzi nie dowiedzą się, że w UPC mogą zostać wrobieni w taki sam sposób? Gwarantuję wręcz, że taki incydent pocztą pantoflową się rozejdzie, a firma zacznie tracić klientów i zyski długoterminowe.

Dalej, niech sprawa trafi na ogarniętego pana Marka, ten będzie mógł im zrobić taki smród koło drzwi, że ciężko będzie im się z tego wylizać. Pan Marek nie zapłaci, nie straci, zmieni operatora, a od starego będzie żądać odszkodowania.

Powiedz mi, gdzie u licha przy podpisywaniu umowy nie jesteś proszony o potwierdzenie tożsamości? U operatora komórkowego? Przy najmie mieszkania? Jak się zapisujesz na studia, to w dziekanacie uwierzą Ci na słowo, że masz maturę/dyplom? Że o bankach nie wspomnę. Tak zjeżdżana przez wszystkich TPSA - przy głupiej rozmowie telefonicznej w sprawie zmiany usług wymaga identyfikacji klienta, jak kurier przyjeżdża do takiego z umową na nowy abonament ma obowiązek sprawdzić dowód osobisty osoby podpisującej.

13. Hoppke 21 września 2011, 11:15:04 [permalink]

Za naszą północną granicą parę lat temu była podobna (choć grubsza) sprawa, chodziło o niedostateczne mechanizmy weryfikacji, tym raze stosowane przez banki:
http://en.wikipedia.org/wiki/Jeremy_Clarkson#cite_ref-37

14. Wildente 21 września 2011, 19:20:40 [permalink]

Po pierwsze, traci wiarygodność. Patrzysz na to przez ewentualny pryzmat krótkoterminowego zysku - jeśli dojdzie do takiego przypadku, że pani Kasia z siódmego piętra zostanie wrobiona przez złośliwego dowcipnisia, to nawet jeśli ich nie pozwie do sądu, nawet jeśli zagryzie śliczne ząbki i przeboleje

Co przeboleje? Nie zapłaci, powie że nic nie podpisywała, a dostawca uzna jej reklamację i też nic nie straci.

http://pecet.jogger.pl/files/favicon.ico

15. pecet 21 września 2011, 19:49:14 [permalink]

Ale takie weryfikacje też są wkurzające, ostatnio tata chciał zmienić sobie limit wypłaty z bankomatu na stronie Pekao, więc nie z tego nie z owego zadzwoniła pani z banku i kazała mu podyktować swój pin, sic!

16. remiq 21 września 2011, 20:25:02 [permalink]

Zammer, proszę, idź i zrób coś takiego. Chcesz, podam Ci swoje dane. Idź do UPC i wykręć mi złośliwy numer. Potem podsumujemy jakie straty psychiczne odniosłem ja, ile radości wyniosłeś Ty i ile wiarygodności stracił UPC.

Albo pokaż mi jedną osobę, która zamiast zostawić komuś łajno na wycieraczce albo zbić szybę, pójdzie i popełni przestępstwo zagrożone 5 latami więzienia, a które nie wyrządzi żadnej szkody wybranej ofierze.

Standardy? Wiarygodność? O czym Ty gadasz? Okoliczny warzywniak zyska w Twoich oczach klasę i wiarygodność, gdy przez każdym zakupem Cię wylegitymuje, a wezwany prawnik spiszę umowę kupna-sprzedaży trzech kilogramów marchewki gatunku Royal oraz puszki sardynek marki Polszprot o dacie ważności do roku dwutysięcznego dwunastego, miesiąca maja, dnia trzeciego? Poczujesz się doceniony, jeśli w tej umowie znajdzie się zapis o tym, że w celu lepszej identyfikacji strony kupującej poczyniono wywiad środowiskowy i na pięciu pytanych sąsiadów wszyscy jednoznacznie wskazali Cię jako osobę za którą się przedstawiać?

Naprawdę chciałbyś żyć w świecie w którym jak zamawiasz pizzę z dowozem każą Ci przedstawiać akt urodzenia (że jesteś), zaświadczenie o braku zgonu (że wciąż jesteś), zaświadczenie o zarobkach (stać Cię na kupienie pizzy) oraz notarialnie poświadczony wyciąg z konta (że wciąż Cię stać na kupno pizzy)?

17. cichy 21 września 2011, 22:01:43 [permalink]

Pierdolisz, remiq, pierdolisz.

http://blog.zammer.eu/files/favicon.png

18. zammer 21 września 2011, 22:36:38 [permalink]

remiq: nie mam takiego zamiaru. Bo po co? Żeby udowodnić swoją rację? I (znowu!) wyciągasz kwestię nieadekwatną - zwykły zakup w warzywniaku, zamawianie pizzy i legitymowanie klienta? Nie ta półka co podpisywanie umowy z operatorem telekomunikacyjnym.

Jako nieparlamentarnie orzekł cichy: pierdolisz.

19. remiq 21 września 2011, 23:49:20 [permalink]

Nie ta półka co podpisywanie umowy z operatorem telekomunikacyjnym.

A jaka to właściwie półka? Co takiego kryje się pod tą dumną nazwą "operatora telekomunikacyjnego"? Gość, który rozdziela SDI na dziesięć komputerów jest operatorem telekomunikacyjnym, czy potrzeba marmurowego wejścia i sprawdzania dowodów osobistych? Jeśli w przypadku tego strasznego oszustwa "ofiara" będzie miała 10Mbps neostrady zamiast 1Mbps, ile to będzie kosztowało TPSA? Może faktycznie "ofiara" się obrazi? A może wierzysz, że "operator telekomunikacyjny" będzie nalegał na to, byś honorował umowę podpisaną przez kogoś innego?

To, że jakaś firma dostarcza Ci internet, nie znaczy, że to serious business i nabożna powaga umowy o usługi telekomunikacyjne.

"Jest Pan naszym klientem? Ok, podwyższymy prędkość od ręki, jak Pan będzie miał czas, proszę wpaść tak poniżej miesiąca, by podpisać aneks."
brzmi o wiele lepiej i normalniej niż
"No dobrze, najpierw niech pan przyjdzie do biura, przedstawi zaświadczenia i płaci za usługi z góry. Przecież może pan nas oszukać!"

http://blog.zammer.eu/files/favicon.png

20. zammer 22 września 2011, 00:02:15 [permalink]

Wiesz, mam Cię za rozsądnego faceta. Przemyśl to, co napisałeś i zastanów się raz jeszcze: prowadzisz firmę, podpisujesz kontrakt z klientem, którego nie znasz. Na umowie wpisujesz jego dane, PESEL - podaje Ci je z pamięci. Wierzysz mu na słowo? A nuż okaże się być oszustem i wpakujesz masę pracy w zlecenie, za które nie dostaniesz żadnej zapłaty, bo rachunek przyjdzie do człowieka, pod którego oszust się podszył. Cieszy Cię to?

Sytuacja z innej półki: prowadzisz warzywniak, sprzedajesz klientowi kilogram pomidorów. Płaci Ci od ręki - po co wymagać od niego dowodu osobistego? No właśnie, więc po co te przypadki zrównujesz do jednego?

http://blog.zammer.eu/files/favicon.png

21. zammer 22 września 2011, 00:05:51 [permalink]

Nadto chyba powinieneś przeczytać jeszcze raz wszystko od początku i wziąć poprawkę na mój sarkazm, którym wpis jest wręcz przesączony.

I przeczytaj to, co zapodał Hoppke. Sytuacje, które na długi czas (tutaj: na rok) wiążą klienta i firmę, wymagają pewnych standardów. Jeśli uważasz, że są one zbędne, zostań dostawcą internetu dla miliona klientów i wprowadź swoją filozofię w życie. Zobaczymy, czy uda Ci się utrzymać na rynku.

--edit--

Blah, teraz doszło do mnie, że powyższe słowa są trochę sprzeczne i nie w pełni oddają to, co miałem na myśli. Sorry, pora jest już późna - myśl rozwinę jutro :) Dobrej nocy.

22. Wildente 22 września 2011, 09:28:21 [permalink]

wpakujesz masę pracy w zlecenie

Chyba więcej straci pizzeria, jak zamówisz pizzę podszywając się pod sąsiada (o ile oczywiście sąsiad nie łyknie zamówienia jednak). Musi ją wyprodukować, zawieźć. A co traci kablówka? Wydrukowali kartkę z umową, wklepali przedłużenie w system, a sąsiad dłużej poogląda telewizję? Nieraz w promocji dają gratisowo różne kanały i też żyją.

http://blog.zammer.eu/files/favicon.png

23. zammer 22 września 2011, 14:11:19 [permalink]

Szczerze? Myślałem, że będę miał jeszcze siłę do rozwinięcia myśli, ale... Mam już trochę dość przekonywania siebie i innych, że w przypadku podpisywania umów należy zweryfikować tożsamość.

Skoro leciały (idiotyczne) przykłady przyrównujące kwestie podpisywania umowy do warzywniaka i pizzerii, porównajmy zatem to do banku. Niech wierzą na słowo, po co komu dowód osobisty, po co hasło? Podajesz imię i nazwisko, ewentualnie adres i robisz przelew. Wystarczy, prawda?

Dodaj komentarz:

Markdown włączony w komentarzach (opis znaczników)