O miłośniku Opery co zębami zgrzyta

Miłośnikiem, fanem, wręcz (jak to nieżyczliwi zwykli określać) "fanboyem" Opery jestem od wielu długich lat. Przekonałem się do niej w 2002 roku, kiedy to wersja 6.0 była dostępna na licencji adware, a "siódemkę" miałem nawet zarejestrowaną.

Dlaczego właściwie? Nie chodzi o podjudzanie do kolejnego bezsensownego flame'a, po prostu kwestia przyzwyczajeń, kwestia wygody, kwestia subiektwnych wrażeń, że działa szybciej, że nie "muli" tak bardzo, że jest bardziej "responsywna" niż inne przeglądarki. I, co chyba najważniejsze, że przy intensywnym wykorzystywaniu, otwieraniu wielu kart nie zjada tak wielu zasobów jak konkurencja w analogicznych sytuacjach.

Do wersji 10.50 ten ostatni argument miał całkowitą rację bytu, porównywałem sobie czasami pamięciożerność przeglądarek przy otwieraniu różnych stron na wielu kartach i Opera nadal trzymała się dobrze. Kiedy pojawił się Firefox z numerem 4, a Opera zaczęła szczycić się wersją 11, sytuacja uległa diametralnej zmianie.

Opera 11.50 jest już drugim stabilnym wydaniem, które sprawia, że mam ochotę walić pięściami w klawiaturę. Uruchomienie przeglądarki - trwa coraz dłużej... Ale żeby samo uruchomienie, to jeszcze można by przeboleć. Na oczach "użyszkodnika" odświeża się cały Speed Dial, co w moim subiektywnym odczuciu trwa jeszcze dłużej niż w rzeczywistości. Zgrzytam zębami znowu, bo Opera w tych (zdecydowanie zbyt długich) momentach jeszcze się nie "rozgrzała" i próba wpisania czegokolwiek w pasek adresu kończy się niepowodzeniem, bo nawet jeśli uda się wpisać choćby początek frazy, nie wiedzieć czemu pasek się dezaktywuje i dalej można obserwować odświeżający się Speed Dial. Frustracja i koszmar w porównaniu do zadziwiającej lekkości, jaką zyskuje ostatnio Firefox.

Pamięć, pamięć, pamięć... Doskonale zdaję sobie sprawę, że mój laptop z zaledwie 1 GB RAM-u jest już leciwym staruszkiem. Jednakże porównując zużycie pamięci, jakie miała wersja 10.0, a jak łapczywa jest Opera 11.50, wybałuszam oczy i zaczynam się zastanawiać, czy wzrok mnie nie myli i 4 GB RAM-u to absolutne minimum, czy też Opera Software leci sobie w kulki niczym niegdyś Adobe, pakujący w kolejne wersje Acrobat Readera/Readera cegły i gruz z rozbiórki EC Pruszków II (swoją drogą ciekawy temat). Produkt Adobe na całe szczęście nie jest niezastąpiony, a jego konkurencja dysponuje niejednokrotnie większymi możliwościami przy mniejszym zużyciu zasobów. W moim (subiektywnym, co podkreślałem i podkreślać będę) odczuciu Operę ciężko zastąpić, chociaż odnoszę nieodparte wrażenie, że moja sympatia powoli skręci w stronę Firefoksa. I będę musiał przeboleć brak skrótów jednoklawiszowych, sprawnie działającą historię bez przeładowywania widoku i wiele innych rzeczy, które weszły mi tak w krew, że nawet nie zdaję sobie z nich sprawy.

No bo kto to słyszał, żeby przeglądarka zaraz po uruchomieniu pochłaniała blisko 300 MB pamięci, a przy otworzeniu na kartach kilkunastu stron... Przekraczała 500 MB?! Trochę AJAX-owej magii, trochę flasha, trochę śmieci i nie da się komfortowo pracować.

Czy naprawdę 4 GB pamięci to obecnie absolutne minimum? Czy ludzie już zapomnieli o optymalizacji? Osobiście nie trawię eko-lobbystów, ale gdzieś w głębi swojej złośliwości marzę, żeby zaczęli protestować pod siedzibami większych firm zajmujących się pisaniem oprogramowania, tak na zasadzie "brak optymalizacji kodu ⇒ większe zużycie zasobów wszystkich komputerów z tym oprogramowaniem ⇒ większe zużycie energii elektrycznej ⇒ większa emisja dwutlenku węgla ⇒ efekt cieplarniany ⇒ można sobie pokrzyczeć ⇒ można wziąć w końcu w łapę za to, że się przestanie krzyczeć".

Napisał zammer, 05 lipca 2011 o godzinie 11:42:35
Kategorie: Ogólne 22 komentarzeRSS komentarzy
Poziom wpisu: 0 Trackback

Komentarze:

1. Livio 05 lipca 2011, 12:34:13 [permalink]

Powiem Ci tak, w pierwszym kwartale tego roku miałem w PC 1GB RAM-u DDR (PC3200), zatem pamięć nienajszybszą na świecie. I w moim odczuciu Opera przez długi czas też wydawała się być tą najlepszą, ale potem pojawił się na horyzoncie Chrome i od tej pory nie potrafię się od niego uwolnić. W między czasie postawiłem sobie Hackintosha, i na nim Cr też dowiódł, że jest wart swojej pozycji (w doku).

Ale co ciekawe, np. przy 1GB nie dało się słuchać muzyki w iTunes (Banshee na Linuksie), bo dźwięk się przycinał. Kupno dodatkowych dwóch kostek po 512MB rozwiązało problem w zupełności.

Tak więc 4GB to może lekka przesada (nie: gdy potrzeba na wirtualizacji na co dzień), ale 2GB staje się minimum*.

Na Linuksie da się używać ascetycznych menedżerów okien wraz z superlekkimi panelami/paskami zadań itp. I tak, oczywiście, wtedy uda się posiadać 1GB RAM-u. Ale to nie to samo, co KDE, GNOME, czy inne...

http://blog.zammer.eu/files/favicon.png

2. zammer 05 lipca 2011, 12:46:33 [permalink]

Chrome mi nie podszedł (tak jakoś), chociaż czasami go używam. Jego "szybkość" jest (w mojej opinii) sztuczką/iluzją: ładnie to wygląda, sprawia świetne wrażenie... Ale faktycznie dużo szybsze nie jest. Wyświetlanie stron "na bieżąco" dostępne jest też w Operze w ustawieniach, tylko domyślnie jest (chyba) wyłączone.

Jeśli zaś chodzi o odtwarzanie muzyki... Niby RAM-u wymaga więcej? Tym bardziej przeraża mnie apple'owska filozofia i cieszę się niezmiernie, że nikt mnie nie zmusza do iTunes i mogę postawić na foobara.

http://pecet.jogger.pl/files/favicon.ico

3. pecet 05 lipca 2011, 12:47:09 [permalink]

Firefox też się spedalił od wersji 4, dlatego siedzę na 3.6 :) Wszystkie przeglądarki chcą być Chromami niestety i to je gubi :/

http://blog.zammer.eu/files/favicon.png

4. zammer 05 lipca 2011, 12:50:30 [permalink]

Spedalił, od razu spedalił... Język Ci się stępił ;)

Właśnie jeśli chodzi o owo "spedalenie", wyszło mu to na dobre. Czwarty Firefox (w porównaniu do 3.6) zyskał w moim odczuciu drugi oddech i działa dużo lżej.

http://pecet.jogger.pl/files/favicon.ico

5. pecet 05 lipca 2011, 12:52:11 [permalink]

Jakbym chciał lekką przeglądarkę to bym zainstalował Operę, a chcę po prostu żeby moje 40+ rozszerzeń działało bez problemów i żeby status bar był etc. Ale nie muszą kraść rozwiązania z chrome, a pasek adresu pod kartami? Tak wiem, że to się da zmienić, ale kolejne pedalstwo którego nie lubię.

http://blog.zammer.eu/files/favicon.png

6. zammer 05 lipca 2011, 13:01:06 [permalink]

Z mojego punktu widzenia to jest właśnie przerost formy nad treścią - żeby FF grał i buczał tak, jak ja tego chcę, muszę szukać kilogramów rozszerzeń, potem kolejnych rozszerzeń do zarządzania rozszerzeniami i ich synchronizacji... Na szczęście nie jestem takim maniakiem i potrafię się obejść z mniej niż 10 addonami (chociaż w przypadku w którym w końcu zrezygnuję z Opery na rzecz FF będę musiał tę liczbę zwiększyć tytułem komfortu użytkowania).

Do paska adresu przyzwyczaiłem się z powodu Opery właśnie i przy likwidacji "1px gap" nie ma żadnego problemu z trafieniem w wybraną kartę, bo jest przy samej górnej krawędzi ekranu - nawet na lekkim rauszu :P

Status bar to dla mnie mała świętość i musi być po prostu. W Operze jeszcze z niego nie zrezygnowali, w FF trzeba sobie radzić szukając... Odpowiedniego addona. I koło się zamyka.

http://iss.jogger.pl/files/favicon.png

7. iss 05 lipca 2011, 13:12:30 [permalink]

"Adobe, pakujący w kolejne wersje Acrobat Readera/Readera cegły i gruz"

Słowo "adobe" znaczy właśnie "cegła". Aczkolwiek nie od tego wzięła się nazwa firmy.

http://pecet.jogger.pl/files/favicon.ico

8. pecet 05 lipca 2011, 13:13:51 [permalink]

Co? Nigdy nie miałem problemów z Adobe Readerem, natomiast z zachwalanym Foxit'em tak - nie potrafił otworzyć niektórych PDFów.

http://blog.zammer.eu/files/favicon.png

9. zammer 05 lipca 2011, 13:20:14 [permalink]

iss: ciekawa ciekawostka, nie wiedziałem tego ;) Zawsze myślałem, że to po prostu nazwa własna, nie przyszło mi do głowy, żeby zajrzeć do słownika.

pecet: Nigdy-przenigdy? To Cię zaskoczę, bo Adobe Reader odkąd sięgam pamięcią sprawiał problemy w tzw. "ploterniach". Przygotowałem w życiu niejedną płachtę A0 w PDF-ie i to właśnie produkt firmy Adobe się buntował, wyświetlał krzaki zamiast opisów na rysunkach... Podczas gdy inne (m.in. rzeczony Foxit) nie miały z tym problemów. Dodajmy do tego jego zasobożerność i podziękujmy.

10. BeaPureMaN 05 lipca 2011, 13:55:26 [permalink]

A ja jestem miłośnikiem teatru...
:)

http://pecet.jogger.pl/files/favicon.ico

11. pecet 05 lipca 2011, 13:56:42 [permalink]

Oczywisty dżołk o teatrze ✓

http://jamlasica.jogger.pl/files/favicon.png

12. jam łasica 05 lipca 2011, 15:17:06 [permalink]

Firefox 4 był dobry. Wersja 5 znowu jest zje banana. Pewnie za kilka dni wyjdzie 6.0, to się zobaczy ;)

13. xenu 05 lipca 2011, 15:49:43 [permalink]

@pecet, zainteresuj się SeaMonkey.

http://blog.zammer.eu/files/favicon.png

14. zammer 05 lipca 2011, 16:03:08 [permalink]

SeaMonkey to porażka. Taka kobyła, że gorsza niż Firefox i Opera złączone do kupy, jeśli chodzi o pożeranie zasobów.

15. kartic 05 lipca 2011, 18:00:17 [permalink]

Też mnie ostatnia wersja wkurzyła. Obsługą(a raczej brakiem prawidłowej obsługi)Gmaila, Docs i Picsy. Problem z gmailem pomimo zgłoszeń pojawia się już od dłuższego czasu i maskowanie nawet nie pomaga.

http://marines.jogger.pl/files/favicon.png

16. marines 05 lipca 2011, 21:23:51 [permalink]

zammer, próbowałeś stworzyć profil Opery na nowo? W ciągu kilku upgrade-ów i z czasem w tych wszystkich pliczkach .ini robi się bałagan i przydałoby się od czasu do czasu odświeżyć.

pecet == !normalność

http://korran.jogger.pl/files/favicon.png

17. KORraN 05 lipca 2011, 21:26:18 [permalink]

U mnie do niedawna walczyły trzy przeglądarki, ale teraz już został aby Firefox i Chrome. Opera w połączeniu z Flashem przyspiesza u mnie odtwarzanie wszelkich multimediów, w ciągu 200s leci np. 217s muzyki, filmu etc. W całym systemie -_-'

http://blog.zammer.eu/files/favicon.png

18. zammer 05 lipca 2011, 21:44:38 [permalink]

marines: Let's try, to może być dobry pomysł. Chociaż ze zdroworozsądkowego punktu widzenia nie bardzo wygląda na to, żeby syf konfiguracyjny mógł tak wejść na pamięć.

19. Fluxid_unlogged 06 lipca 2011, 12:36:57 [permalink]

Tak się składa że Chrome ma największe zużycie pamięci przy tych samych otwartych kartach. Oddzielne procesy per karta może to i dobry pomysł pod względem stabilności (b0rked tab nie wywali wszystkiego) i wydajności (synchronizacja) ale pod względem pamięci sumarycznie wychodzi dwa razy tyle co Opera lub Firefox. Opera zjada trochę więcej niż Firefox.

I tak pod tym względem nie narzekam, bo mam te 4GB i korzystam ze wszystkich trzech na raz (webdev) z Operą jako główną przeglądarką do wszystkiego.

Czyszczenie profili Opery często pomaga wyczyścić drobne bugi np. z interfejsem użytkownika... Jak się ma skonfigurowany Opera Link a poczta jest na IMAP to nie stanowi większego problemu (potem trzeba jednak porpzestawiać GUI na nowo i ustawić labele w poczcie, ale ojtam)

http://korran.jogger.pl/files/favicon.png

20. KORraN 06 lipca 2011, 12:58:36 [permalink]

To ciekawe z tym zużyciem pamięci, bo u mnie przy otworzonych 3 kartach (Twitter, Blip i FB) świeżoodpalony Firefox pokazuje w Process Explorerze ok. 170 MB, a Chrome chodzący od rana ok. 100 MB (Private Bytes) :> Opery nie włączam :P

http://blog.secondgate.pl/files/favicon.png

21. zx 06 lipca 2011, 20:14:01 [permalink]

Postaw czystą konfigurację. SOA#1.

http://jamlasica.jogger.pl/files/favicon.png

22. jam łasica 07 lipca 2011, 06:26:51 [permalink]

Przeglądarki pod względem użycia pamięci, dopasowują się do danego systemu, i zarządzają pamięcią w sposób bardziej skomplikowany, niż nam się wydaje. I stąd takie randomowe wyniki pomiaru :)

Dodaj komentarz:

Markdown włączony w komentarzach (opis znaczników)