Jednak wolę popierać piractwo

Wróciwszy z kina dochodzę do wniosku, że wolę (przynajmniej w ramach mojej własnej "wewnętrznej emigracji") popierać piractwo.

Bilet do kina kosztuje niecałe 30 zł. Zanim zacznie się film, karmiony jestem przez pół godziny reklamami i zwiastunami, które tylko irytują. Zaczyna się film, ale... Obraz jest krzywo, jedna trzecia ekranu wyświetlana jest na podłodze. Stukanie kluczami w kabinę operatora nic nie daje, bo nikogo tam nie ma. Trzeba wyjść z sali, zgłosić sprawę do obsługi. Tracę kilka minut filmu, ale... Nikt nie raczy puścić go od początku, skądże. Poprawiają projektor (jakaż łaskawość z ich strony!) i lecą dalej. Projektor jednak nie domaga, na środku ekranu widać okrąg o średnicy ok. połowy wysokości kadru, który nie łapie ostrości. Niby "nie przeszkadza", ale kiedy scena jest szczegółowa i zawiera np. jakiś tekst, czuję niesmak.

Mam płacić za taką fuszerkę? A hak wam w smak, wolę popierać piractwo! Niech nikt mi nie mówi, że to pojedyncze przypadki (nie mówię o reklamach). Poprzednim razem, kiedy byłem w kinie, wysiadła lampa w projektorze i okazało się, że o nie ma nikogo, kto by mógł naprawić. Na szczęście pieniądze za bilet oddali. W głębokim poważaniu mam usługę, za którą płacę, a która okazuje się zawierać takie niedociągnięcia.

Tak, sieję "defektyzm" wzięty żywcem z Kabaretu TEY. Pocałujcie mnie w dupę, zdziercy od fuszerki. Jak płacę za bilet do kina, to chcę obejrzeć film, a nie torturować się taką masakrą, jakbym ściągnął z sieci kopię w jakości TS lub CAM.

Napisał zammer, 28 maja 2011 o godzinie 02:04:56
Kategorie: Życiowe 28 komentarzyRSS komentarzy
Poziom wpisu: 0 Trackback

Trackbacki:

1. hops 28 maja 2011, 17:00:44 [permalink]

Czy gdyby Netflix był w Polsce, nie byłoby piractwa?

Od kilku dni jestem szczęśliwym użytkownikiem serwisu Netflix, w założeniu dostępnym tylko dla mieszkańców Stanów Zjednoczonych i Kanady, ale z pomocą VPN i e-karty mBanku wpuszczającym także mieszkańców innych państw. Dla niewtaj[...[...]

Komentarze:

http://blog.4zal.net/files/favicon.png

1. Zal 28 maja 2011, 09:48:07 [permalink]

Mnie irytuje inna sprawa -- kultura publiczności. Nie czerpię przyjemności z filmu, gdy podczas jego oglądania muszę przypominać nastolatkom, że "lepiej dyskutuje się w kawiarni, a nie podczas seansu". Nie wspominając o wszechobecnych telefonach komórkowych (niektórzy ciągle SMS-y wysyłają i świecą po oczach innym). Wrr... Zawsze odechciewa mi się po takim wyjściu kolejnego pobytu w kinie :>

http://blog.zammer.eu/files/favicon.png

2. zammer 28 maja 2011, 09:52:18 [permalink]

Znam ten ból i dlatego do kina wybieram się na takie seanse, gdzie sala jest praktycznie pusta. Od premiery "Limitless" mijają już prawie 2 miesiące, a seans o godzinie 22:30 zapewnia niezwykły komfort :)

Świecenie po oczach telefonem przyprawia mnie o drgawki...

http://ooblog.pl/files/favicon.png

3. quest 28 maja 2011, 10:08:20 [permalink]

Zal, zammer

Jak wam ktoś świeci telefonem po oczach, zacznijcie udawać atak padaczki.

http://jamlasica.jogger.pl/files/favicon.png

4. jam łasica 28 maja 2011, 10:17:52 [permalink]

Nigdy nie próbowałem, ale wydaje mi się, że skoro na sali jest ciemno, to można anonimowo i bezkarnie, ku ogólnej akceptacji społecznej, krzyknąć parę niecenzuralnych słów kierunku irytujących osób :)

http://iss.jogger.pl/files/favicon.png

5. iss 28 maja 2011, 10:54:39 [permalink]

Dlatego jak już idę do kina, to tylko w środę z orange i mam dwa bilety za 18 złotych.

BTW Wiecie, że obraz kinowy ma rozdzielczość porównywalną z Full HD (pomijając IMAX).

http://hops.jogger.pl/files/favicon.png

6. hops 28 maja 2011, 11:00:30 [permalink]

Rozumiem, że piszesz o pokazie 3D? (30zł to mniej więcej pieniądz jaki trzeba wyłożyć za tę "niezwykłą przyjemność") A nawet jeśli nie, to niemal całkowicie się z Tobą zgadzam - jakość obraz w kinach jest co najwyżej dobra, a kultura widzów jest mniej więcej taka sobie. Jedynym czynnikiem przemawiającym za seansami w dużej sali jest dźwięk. Podobnych wrażeń słuchowych co w kinie nie da się osiągnąć nawet na najlepszych głośnikach podczepionych do kina domowego.

http://blog.zammer.eu/files/favicon.png

7. zammer 28 maja 2011, 11:03:43 [permalink]

Przeklinam 3D. Raz się wybrałem na taki film i nigdy więcej! To był akurat zwykły film w klasycznym stylu. Bilet weekendowy: 28 zł, czyli "niecałe 30 zł".

W kinach i tak wybieram ostatnie rzędy, jakość mnie nie razi, o ile nie ma rozmytej ostrości, jak w tym przypadku.

http://blog.4zal.net/files/favicon.png

8. Zal 28 maja 2011, 12:09:20 [permalink]

Ja nie lubię 3D z dwóch powodów: okulary najczęściej wyglądają tak, jakby ktoś w nich płakał (po obejrzeniu filmu uznałem, że to całkiem prawdopodobne), a do tego głowa mnie boli w trakcie oglądania :>

Odnośnie zwracania uwagi -- ja nie mam oporów, zwracam uwagę ile tylko wlezie. Najlepsze jest to, że takie zachowanie ośmiela innych do tego, aby również reagować. Ale... to i tak najczęściej pomaga jedynie na 10-15 minut :>

http://blog.zammer.eu/files/favicon.png

9. zammer 28 maja 2011, 12:47:15 [permalink]

Wszystkie te narzekania coraz bardziej mnie przekonują, że chodzenie do kina mija się z celem i lepiej jest szukać filmów na własną rękę. Na "Limitless" wybrałem się do kina, mimo że w sieci od 10 dni krąży już R5.LiNE... I w sumie zastanawiam się, kiedy znowu popełnię taki błąd ;)

PS Na PT dzień dziecka był na początku maja i dostałem 2 prezenty. Hmm... :)

http://pecet.jogger.pl/files/favicon.ico

10. pecet 28 maja 2011, 14:16:33 [permalink]

E, zwiastuny to najlepsza rzecz w kinie, często lepsza niż sam film ;)

http://evanrinya.jogger.pl/files/favicon.png

11. eV 28 maja 2011, 14:25:53 [permalink]

Ostatni raz byłam w kinie jakieś dwa-trzy lata temu i jakoś mi się nie śpieszy do ponownej wizyty. Średnio wygodne fotele, zasłaniający ludzie z poprzedniego rzędu, głośne rozmowy, ciągle rosnące ceny biletów kontra oglądanie czego się chce, mogąc film przewijać w każdej chwili, jedząc czy pijąc co się chce, we własnym łóżku na leżącym na kolanach laptopie...

Co do jakości dźwięku to niekoniecznie jest powalająca - czasem lepiej posłuchać na własnych słuchawkach, w średniej jakości, niż w małomiasteczkowym kinie, gdzie osobom odpowiedzialnym dopiero po kilku minutach się przypomniało, że puścili sam obraz ;/.

http://rpg.jogger.pl/files/favicon.png

12. Feanor 28 maja 2011, 15:16:25 [permalink]

No cóż, moje wspomnienia aż takie złe nie są, ale generalnie też fanem kin nie jestem. Trzeba się pofatygować do kina, fotele rzadko kiedy można nazwać wygodnymi, ciężko o kulturę u widowni, a do tego te masy reklam i zwiastunów...
Z oryginalnymi filmami na dvd zresztą niewiele lepiej - reklamy, które trzeba przymusowo oglądnąć, masa różnych udziwnień, informacji, jakie to piractwo nie jest złe (jak na ironię piraci nie muszą tego oglądać, w przeciwieństwie do osób płacących uczciwie za film), itd.
Gry - to samo. Brat ostatnio próbował zainstalować jakiegoś Modern Warfare'a nowego, oryginał. Samo rejestrowanie się w specjalnych serwisach, instalowanie dziwnych kombajnów antypirackich i "programów zarządzających kolekcją gier", autoryzacje, itd. to z pół godziny - godzina w plecy. Warto wspomnieć, że dzięki owym specjalnym programom antypirackim gra raczyła się wykrzaczać, jak sądzę dlatego, iż owe kombajny przydzieliły grze za mało przestrzeni dyskowej - bo mimo kilkudziesięciu giga wolnego, gra się wykrzaczała krzycząc, że za mało miejsca. Do tego reklamy, itd., standard. Rozwiązanie tylko jedno - ściągnąć pirata i zapomnieć o jakichkolwiek problemach...

Ogólnie sprawa wszelakiego piractwa jest bardzo prosta - wystarczy Graczom dać produkt wygodny, sprawny, dobrą obsługę techniczną, nie zaszkodzi jakiś gadżecik - i znajdzie się masa osób, które to zakupią. Jeśli jednak wydawcy czegokolwiek nie potrafią mi zapewnić wygody chociażby nawet takiej, jaką oferują za darmo piraci, ani nie potrafią chociaż częściowo dostosować cen do polskich warunków - przykro mi. Wydawnictwa książkowe potrafią to zrobić i dlatego książki zazwyczaj kupuję, nawet jeśli mogę je dostać w bibliotece, czy pożyczyć od kogoś.

http://krupier.jogger.pl/files/favicon.png

13. Krupier 28 maja 2011, 17:14:16 [permalink]

Ostatnio byłem na Piratach 3D i mimo, iż bilet kosztował 17zł to stwierdzam, że nigdy więcej nie pójdę do kina jeśli dystrybutor nie będzie oferował mi obejrzenia filmu w 2D. No kurwa, 80% filmu oglądało się lepiej bez okularów.

Już pomijam debilnych ludzi (pozdrowienia dla pani obok, która "hahała" i "hihała" na co drugiej scenie filmu), lubię czasem wyjść do kina na dobry film (a chodzę tylko na tanie wtorki do Heliosa, nie zamierzam ponad 20zł za film płacić), ale jak mi wszędzie 3D wciskają i wyboru nie dają to niech i pretensji nie mają, że później film z internetu ciągnę.

http://blog.zammer.eu/files/favicon.png

14. zammer 28 maja 2011, 17:23:10 [permalink]

Kilka lat temu byłem we wrocławskim Heliosie i za studencki bilet w weekend zapłaciłem 18 zł, podczas gdy w stolicy takie bilety kosztowały wtedy w granicach 20-25 zł. Teraz chyba najtańszy weekendowy dla studenta kosztuje 21 zł (mówię tu o multipleksach). Takie sępienie z ludzi, dlatego że mieszkają w stolicy...

A 3D to porażka - może i duża przyjemność dla mało wymagających ludzi, ale jednocześnie "chłyt matetingowy", który pozwala wyciągnąć więcej kasy z klienta, a de facto jest o kant tyłka potłuc.

http://l00natyk.jogger.pl/files/favicon.ico

15. l00natyk 28 maja 2011, 19:07:23 [permalink]

Rozumiem iść z dziewczyną do kina, ale na film?

eV: mie wiem ktoś Ty jest ale na wszelki wypadek polecam zaopatrzyć się w sensownych rozmiarów IPS oraz wygodny fotelik. Piszę to bo być może nie zdajesz sobie nawet sprawy jaką torturą są laptopy, szczególnie w łóżku.

http://blog.zammer.eu/files/favicon.png

16. zammer 28 maja 2011, 19:13:29 [permalink]

Czasami ma się ochotę wyskoczyć, choćby i z kumplem. Taki wewnętrzny imperatyw "odchamiania", a skoro teatr wymaga dużo więcej zachodu i przygotowań, zostaje pójście po linii najmniejszego oporu ;)

IPS? Chodzi o rodzaj matrycy? Ja mam TN w laptopie, do tego lustrzaną... Ale do łóżka go nie biorę, zwłaszcza że jest wiecznie podpięty pod cały zestaw różnych bajerów. Nie narzekam na matrycę, chociaż następnym razem błyszczącej będę się wystrzegał :)

http://evanrinya.jogger.pl/files/favicon.png

17. eV 28 maja 2011, 19:14:05 [permalink]

@l00natyk: dlaczego torturą? Lubię mieć ekran blisko siebie (krótkowzroczność here) i wolę jego mniejsze rozmiary - wtedy nie trzeba latać spojrzeniem od jednego końca ekranu do drugiego. W łóżku wygodnie, w pozycji półleżącej, opierając się o stertę poduszek opartych o ścianę. Jak można taki komfort nazwać torturą? xD

http://l00natyk.jogger.pl/files/favicon.ico

18. l00natyk 28 maja 2011, 19:38:13 [permalink]

zammer: tak, to rodzaj matrycy która pozwala na zerkanie pod większym kątem oraz wyświetla więcej kolorów. Generalnie przy oglądaniu filmów możesz się przeciągnąć, odchylić i nadal widzisz co jest na ekranie.

eV: prawie 3 lata używałem tylko laptopa w czym 2,5 roku nie posiadałem biurka więc korzystanie z tego urządzenia odbywało się przeważnie na łóżku.
Zachce się siku, trzeba zdjąc słuchawki, odstawić gdzieś przy czym jak masz słuchawki z przewodem to uważać aby się nie zaplątać, jak masz jakieś coś w USB wpięte to trzeba uważać aby nie wyłamać + jak masz kartę marki nVidia to dochodzi kabel zasilający. Odchylisz deko łeb i jeżeli akcja filmu rozgrywa się nocą to ciemność widzisz. Poza tym od leżenia 4 litery mnie rozbolały. Idź pan w ch... Nigdy więcej laptopa, netbook i mniejsze oraz stacjonarka.
W poniedziałek spodziewam się kuriera z zasilaczem do mojej nowej maszynki do gier a już teraz lapek jest na biurku, ma opuszczoną klapę, jest podpięty do 21,5" (1920x1080) monitora, zewnętrznej klawiatury oraz bezprzewodowej myszki. Ja natomiast siedzę w wygodnym pseudo-skórzanym obrotowym foteliku i nadal nie mogę uwierzyć że dobrowolnie poddawałem się temu samookaleczaniu.

Cheers

http://evanrinya.jogger.pl/files/favicon.png

19. eV 28 maja 2011, 19:43:32 [permalink]

@l00natyk:
Półtora godziny bez wstawania imho nie jest jakimś większym problemem jeśli nagle nie okazuje się, że pół domu czegoś ode mnie chce. Podczas oglądania filmów zwykle mam podpięte do laptopa tylko słuchawki, więc dużo rzeczy nie trzeba przenosić. Z odłożeniem laptopa tez nie widzę problemu - obok mam kawałek pustego miejsca na biurku, ewentualnie zawsze pozostaje podłoga.

http://blog.zammer.eu/files/favicon.png

20. zammer 28 maja 2011, 19:45:15 [permalink]

ewentualnie zawsze pozostaje podłoga

Raz się przejechałem na tym i laptop się wyślizgnął, spadając wtykiem od zasilania na podłogę... Gniazdo oderwało się od płyty i kosztowała mnie ta przyjemność 200 zł :P

http://l00natyk.jogger.pl/files/favicon.ico

21. l00natyk 28 maja 2011, 19:49:44 [permalink]

eV: Ja po wspomnianych 2,5 roku zacząłem się czuć jak przykuty do łóżka. Może gdybym się przenosił na łóżko od czasu do czasu dla przyjemności to miałbym do tego bardziej zdrowe podejście, a tak to musiałem się wyżalić. xD

BTW: Twój delikatny, kobiecy sygnał z kursywą niestety nie zadziałał. Pomogła dopiero mniej subtelna interwencja zammera.
Tak czy inaczej dziękuję bardzo. Prawdę mówiąc jogger.pl jest ostatnim miejscem gdzie używam polskiego (w piśmie) i coraz lepsze kwiatki mi się trafiają. xD

http://evanrinya.jogger.pl/files/favicon.png

22. eV 28 maja 2011, 20:05:22 [permalink]

@l00natyk: dla mnie łóżko pełni funkcje biurka, pracowni, jadalni, czytelni, czasem półki na ubrania (choć od tego jest akurat głównie fotel) i dlatego jak raz na tydzień obejrzę jakiś film, to raczej nie podniesie to zbyt znacznie liczby godzin spędzonych na nim xD. Choć rzeczywiście byłoby ciężko bez stojącego obok biurka, które czasem współdziała z łóżkiem w tworzeniu improwizowanego jednego mebla :D. Jeśli o samo biurko chodzi, to nie pamiętam, kiedy ostatnio stało przed nim krzesło a jeśli stawiam na nim laptopa, to korzystam, siedząc właśnie na łóżku. I to jest też wygodny sposób oglądania filmów - łączy komfort łóżka z brakiem konieczności przenoszenia wszystkich sprzętów, kiedy chce się wstać.

http://blog.zammer.eu/files/favicon.png

23. zammer 28 maja 2011, 20:09:11 [permalink]

łóżko pełni funkcje biurka, pracowni, jadalni, czytelni, czasem półki na ubrania

Przepraszam, że się tak brutalnie wtrącę, ale dla mnie brzmi to jak definicja barłogu właściwego jakiejś mistycznej rzymskiej orgii :P

http://evanrinya.jogger.pl/files/favicon.png

24. eV 28 maja 2011, 20:20:12 [permalink]

@zammer: bez przesady, po prostu chciałam podkreślić jego wielofunkcyjność i fakt, że jest o wiele wygodniejszym miejscem do siedzenia niż biurko kiedy nie potrzebna jest jakaś konkretna przestrzeń na prace xD. Ale ja ogólnie jestem z gatunku tych ludzi, którzy preferowalnie piszą "na kolanie", nawet mając do dyspozycji biurko.

http://l00natyk.jogger.pl/files/favicon.ico

25. l00natyk 28 maja 2011, 20:20:39 [permalink]

Przypomniał mi się teraz kumpel który miał wyjście z wyrka niemal zablokowane biurkiem. Oczywiście nie posiadał on krzesła. Gdy tylko się obudził to zmieniał pozycję na siedzącą, odpalał cygareta, siekał szklankę whisky z colą i włączał jakieś MMORPG. xD

http://blog.zammer.eu/files/favicon.png

26. zammer 28 maja 2011, 20:22:13 [permalink]

... a po kilku miesiącach łatwiej go było przeskoczyć niż obejść?

http://l00natyk.jogger.pl/files/favicon.ico

27. l00natyk 28 maja 2011, 20:24:36 [permalink]

Nie. Całkiem dobrze wygląda. Fakt że pracuje uznałem za oczywisty. xD

Dodaj komentarz:

Markdown włączony w komentarzach (opis znaczników)