Szyderczy luksus w czystej postaci

Weźmy na warsztat pewien stołeczny klub, reklamujący się jako "luksus w najczystszej postaci, czas zapomnienia i odprężenia w unikalnym i niespotykanym nigdzie indziej klimacie". Selekcja, owszem - załóżmy zatem, że nowicjusz w tej dziedzinie chciałby zasmakować tego luksusu i zostać zaakceptowanym przez osobę stojącą na bramce. Oczywiście potrzebny jest odpowiedni outfit, styl i pewność siebie... Ale to nie wszystko, liczy się również to, co człowiek sobą reprezentuje. Z pomocą przychodzi tu facebook! Oto, jak za pomocą tego wspaniałego narzędzia można opisać Statystycznego - czyli statystycznego gościa owego lokalu:

Wykształcenie - w przeważającej mierze marketing/zarządzanie/socjologia/psychologia. Wykształcenie medyczne, techniczne lub prawnicze występuje na granicy błędu pomiarowego (czyli nie występuje wcale). Możliwe, że nasz Statystyczny studiował również inne popularne kierunki, takie jak stosunki międzynarodowe czy też uczęszczał na jakieś studia językowe, lub też coś na SGGW (ale niezbyt skomplikowanego, trafiają się również socjologowie stamtąd).

Statystyczny nie pochodzi z Warszawy, jak zresztą przeważająca większość osób mieszkająca obecnie w tym mieście. Jego rodzinna okolica to niewielkie miasto, w którym Statystyczny się wychował i zdał maturę (na studia oczywiście wybrał się do stolicy). Mamy niewielką szansę, że Statystyczny jest rodowitym warszawiakiem, chociaż większą nieco, niż na to, że pochodzi z innego "większego miasta" (mam tu na myśli Wrocław, Poznań Kraków, Szczecin...)

Statystyczny ma bardzo szerokie i nietuzinkowe zainteresowania. W przypadku sportu jest to kitesurfing, nurkowanie czy golf. W ostateczności może być joga lub koszykówka. W kinie uwielbia oglądać filmy Woody'ego Allena (z naciskiem na te ostatnie, od "Match point" począwszy), Aronofsky'ego, Finchera... Czasami Nolana, ale tylko "Incepcję", pozostałe filmy tego reżysera praktycznie nie występują. Może i słyszał o Almodovarze, ale raczej żadnego jego filmu nie widział. Pozostałe gatunki filmowe, jakie preferuje - komedie romantyczne tu królują. Książek czyta mało, a jeśli już, to sięga po takich autorów, o których łatwo rozmawiać w towarzystwie, bo słyszeli o nich prawie wszyscy - Coelho, Larsson czy ostatni noblista - Mario Vargas Llosa. Może i słyszał o Orwellu, ale zna tylko jedną książkę jego autorstwa: "Rok 1984". Nasz Statystyczny oczywiście interesuje się szeroko rozumianą "modą i urodą", a także motoryzacją (co występuje dość szeroko również dla płci słabej i ociera się o pojęcie "blachara", ale przeprowadzone badania nie potwierdzają tej tezy).

Muzyka... Statystyczny najwięcej słucha "indie"/"indie rocka", pod który to gatunek jest w stanie podciągnąć prawie wszystko. Do tego Michael Jackson (zdziwiło mnie to trochę, muszę przyznać) i r'n'b. Rzadziej sięga po przeróżną elektronikę, a jeśli już, to zalicza ją do "indie". Uwielbia oglądać seriale: przeważnie zagraniczne, jak "Californication", "Sex in the city", "How I met your mother". Widocznie "Dr House" popada już w niełaskę, bo Statystyczny nie obnosi się z nim za bardzo. W przypadku polskich produkcji króluje "Klub szalonych dziewic".

Tu dochodzimy do preferencji medialnych Statystycznego: mimo że z Warszawy nie pochodzi, nałogowo ogląda TVN Warszawa (i inne kanały koncernu ITI). Prasę czyta tą z Agory (po niewielkiej części nawet tam pracuje), radia też słucha tego od Agory (z naciskiem na TOK FM). Jest w tym bardzo konsekwentny, nie zdradza swoich ulubionych "informatorów".

Lubi egzotyczną kuchnię, przeważnie stawia na sushi, które najwyraźniej mógłby pochłaniać kilogramami. Zdarza mu się, ale rzadziej, spożywać "chińszczyznę". Lubi czasami obnosić się ze swoją miłością do wina, z kolei do spożywania kebabów (które też mu się zdarzają) woli się nie przyznawać.

Najchętniej pracowałby jako freelancer (z dodatkiem: freelance modelling, pisarz-freelancer, fotograf-freelancer) lub też właściciel własnej firmy (możliwy wspólnik), ale zanim to nastąpi, pracuje jako asystent/-ka lub handlowiec, lubując się jednocześnie w nazywaniu swojego stanowiska pracy "Account Manager". Czasami, jak ma dobry humor, zajmuje się również wolontariatem, szczególnie w dziedzinie opieki nad zwierzętami/chorymi na raka ludźmi. Na starość może zostanie "Executive director"-em w jakiejś korporacji.

Na koniec: skąd te wszystkie informacje? Z facebooka... Zdjęcia z imprez są otagowane, spora część ludzi upublicznia swoje profile i przejrzenie ich, spisanie istotnych informacji nie jest zbyt trudne. Potem złożyć wszystko razem, ubrać w słowa i już wiemy, jaki jest przeciętny gość owego klubu. Luksus czy parweniuszostwo naszego Statystycznego?

PS Oczywiście cały powyższy wywód należy brać z przymrużeniem oka, bo statystyka (jak wiadomo z mądrości ludowych) kłamie, a poza tym źródło i grupa badana nie jest reprezentatywna. Jest to raczej wyśmianie braku należytej dbałości o prywatność.

Napisał zammer, 01 marca 2011 o godzinie 20:38:26
Kategorie: Prywatność 7 komentarzyRSS komentarzy
Poziom wpisu: 0 Trackback

Komentarze:

http://blog.gadawski.pl/files/favicon.ico

1. Dandys 01 marca 2011, 21:41:07 [permalink]

Streściłeś prawie wszystkie cechy ludzi, przez których nie chcę mieć nic wspólnego z FB, a których to jest tam na pęczki (przynajmniej wśród ludzi, którymi mam do czynienia). :>

http://blog.zammer.eu/files/favicon.png

2. zammer 01 marca 2011, 21:43:31 [permalink]

Ja jestem zdania, że FB to świetne poletko do badań i obserwacji ludzkich zachowań w kontekście rozwoju społeczeństwa informacyjnego. Swoją drogą, ciekawe, kiedy osiągnie to wszystko "masę krytyczną" i się rozleci w drobny mak ;)

http://blog.4zal.net/files/favicon.png

3. Zal 01 marca 2011, 21:45:25 [permalink]

Statystyka nie kłamie. Kłamią jedynie jej błędne interpretacje. Ale to też z przymrużeniem oka ;] Co do samego tekstu to przyjemnie się go czytało biorąc pod uwagę jego rozrywkowy charakter.

http://blog.zammer.eu/files/favicon.png

4. zammer 01 marca 2011, 21:53:20 [permalink]

To właśnie jest mocno nagięta (czyli błędna) interpretacja, opiera się na błędnych założeniach. Gdybym miał być ścisły, musiałbym wybrać szerszą grupę do badań - tutaj rozpatrywałem kilkadziesiąt osób tylko, część miała ukryte profile i nie mogłem nic o nich powiedzieć... Ponadto w klubie odbywają się pokazy mody, zatem sporo modelek zostało oznaczonych na zdjęciach (stąd tak duże zainteresowanie "modą i urodą"). Trzeba by brać też pod uwagę, że wśród tej grupy byli też pracownicy lokalu (chociaż to akurat byłby mniejszy błąd, gdyby robić to badanie na poważnie, bo właściciel dobiera sobie pracowników pod target). Należałoby też wziąć pod uwagę, że na FB ludzie "lubią" różne rzeczy, czasami pod wpływem impulsu zaznaczają tam np. sushi, co wcale nie musi oznaczać, że będą jadać je przynajmniej raz w tygodniu.

Jednak było to pisane właśnie z przymrużeniem oka ;)

5. bnc1 02 marca 2011, 22:38:48 [permalink]

co masz do SGGW?

tak z ciekawości pytam, jak ta uczelnia jest postrzegana

6. bnc1 02 marca 2011, 22:39:28 [permalink]

btw. kapcza u Ciebie leży - mi się udało dodać komentarz dopiero za czwartym (piątym?) razem.

http://blog.zammer.eu/files/favicon.png

7. zammer 02 marca 2011, 23:36:09 [permalink]

Nic nie mam. Po prostu o niej wspomniałem, nie wkładając w to określenie żadnych negatywnych ani pozytywnych emocji.

Captcha jest pokręcona, bo inną boty przegryzały i spam leciał szerokim strumieniem. Próbowałem przed chwilą trzy razy i za każdym razem udało się ją wpisać poprawnie przy pierwszym podejściu.

Dodaj komentarz:

Markdown włączony w komentarzach (opis znaczników)