Przełamywanie stereotypów

W dość dziwnych okolicznościach dane mi było ostatnio poznać na żywo kilka osób, które do tej pory mgliście jawiły się na horyzoncie jako literki, cyferki, znaki interpunkcyjne i inne, wylewane z zaciekłością godną lepszej sprawy. Oczywiście wylewane w "internetach". Pozwolę sobie pominąć znamiona charakterystyczne, a całą historię nazwać fikcyjną, co znacznie ułatwi podejście do sprawy.

Narrator udawszy się na pewną imprezę urządzoną z bliżej nieokreślonej okazji, zastał na miejscu grupę znajomych osób, a także po chwili odkrył twarze bliżej mu nie znane. Trzej właściciele tychże twarzy przewijali się w nieregularnych odstępach czasu przez tłum przebywający w mieszkaniu, głównie na trasie pokój - toaleta i pokój - kuchnia, nie integrując się z nikim w żaden sposób, jakby urządzana właśnie impreza była dla nich wrzodem na tyłku i złem koniecznym, zaś powszechną praktyką pozostawało omijanie ich drzwi przez resztę gości. Po różnych chwilach konsternacji gospodarz wyjaśnił zaistniałą sytuację: to byli jego nowi współlokatorzy, osoby co najmniej dziwne, stroniące od towarzystwa. Padały oczywiście pytania, dlaczego tu przebywają, skoro mamy taki wieczór, a nie chcą się integrować, dlaczego nie poszli do swoich znajomych czy chociażby do jakiegoś klubu - niestety nikt nie znał odpowiedzi.

Tocząca się impreza najwyraźniej była poniżej poziomu ich zainteresowań, co dało się wyczuć w ponurych spojrzeniach i burknięciach wydawanych kiedy akurat chcieli dostać się do lodówki. Chwil tych na szczęście nam oszczędzali, ale po kilku piwach i kilku godzinach zdarzył się mały cud - jeden z nich otwierając drzwi rzucił coś w stronę towarzyszy niedoli i użył dość charakterystycznego zwrotu, w którym to mieścił się nie mniej charakterystyczny nick. W odpowiedzi usłyszałem również charakterystyczny nick. Bynajmniej nie zdziwiło mnie, że do komunikacji między sobą używają nicków, zdziwiło mnie jakie nicki padły. Nie miałem z nimi wcześniej zbyt szerokich kontaktów, ale jako indywidua były mi w miarę znane i oni również mnie w jakiś sposób kojarzyli.

Pogadawszy z gospodarzem doszedłem do wniosku, ze może warto by jednak zapukać i zamienić z nimi słów kilka - do tej pory były to dla mnie osoby bardziej obce, chociaż nacechowane niezbyt pozytywnie, głównie przez przejawianą na każdym kroku arogancję. Kim się okazali naprawdę?

Na początku można by uznać - banda stereotypowych geeków. Dlaczego akurat w ten wieczór postanowili siedzieć u siebie i nie integrować się w żaden sposób z towarzystwem? Miewam kontakt z różnymi geekami (sam siebie za takiego nie uznaję), większość z nich potrafi zachowywać się normalnie. Owszem, zawsze w jakiś sposób wyróżniają się z towarzystwa, chociażby tym blaskiem w oczach, kiedy rozmowa schodzi na tematy wybitnie ich interesujące. Tu jednak natrafiłem na osoby, które miały w zwyczaju na wstępie obrzucić człowieka inwektywami, a dopiero potem z bezczelnym uśmiechem patrzeć, czy przeżył ich chamstwo. Okazało się, że z trzecią osobą w tymże pokoju znałem się jeszcze lepiej, aczkolwiek tylko i wyłącznie via IRC, co dla wszystkich było niemałym zaskoczeniem.

Po dłuższej rozmowie i próbie wyrobienia sobie opinii na temat tychże osobliwości imprezowych doszedłem do kilku trudnych wniosków:

  • Po pierwsze, gówniarze w każdym calu - zarówno jeśli chodzi o wiek (mają po dwadzieścia, dwadzieścia kilka lat, co jednak obecnie do gówniarstwa się zalicza w każdym calu), ale też o ich dojrzałość emocjonalną, która leży i kwiczy.
  • Po drugie, autorytety z nich żadne, choć niektórzy mogliby tak ich postrzegać - wiedzy im odmówić nie można, wiedzy zdobytej przeważnie samodzielnie i dość szybko, ale jak to mówi stare rumuńskie przysłowie: "słoma z butów wychodzi".
  • Po trzecie, arogancja raz jeszcze - żarty i odzywki zdecydowanie poniżej pasa, a do tego z długimi brodami.
  • Po czwarte, mniemanie o sobie wyższe od niejednej gwiazdki show-biznesu.
  • Po piąte, współczuję kobietom, które miały już lub dopiero będą miały okazję tych ludzi poznać bliżej - wyjątkowi frustraci seksualni, nad którymi Freud mógłby się głowić przez lata.

Stereotypów w żaden sposób nie przełamali, a okazali się znacznie gorsi od zdania, jakie miałem wcześniej na ich temat... Jeśli to czytacie, Drodzy Panowie, to pora dorosnąć i uświadomić sobie, że jesteście "taaacy zajebiści" tylko i wyłącznie dla siebie. Ewentualnie dla ludzi o poziomie niższym od Was, wobec których możecie użyć paru tanich sztuczek, żeby zaczęli piać z zachwytu. Jak długo może to jednak trwać?

Poza tym drobnym incydentem impreza była wyjątkowo udana.

Napisał zammer, 02 stycznia 2011 o godzinie 22:17:23
Kategorie: Życiowe 13 komentarzyRSS komentarzy
Poziom wpisu: 0 Trackback

Komentarze:

http://blog.4zal.net/files/favicon.png

1. Zal 02 stycznia 2011, 22:56:28 [permalink]

Jakiś czas temu wspominałem, że zdecydowanie łatwiej jest kreować swój własny obraz przy pomocy Internetu. Szczególnie, gdy komunikacja odbywa się jedynie w formie tekstowej. Konfrontacja rzeczywistości z wyobrażeniami bywa interesująca ;]

Ja tak na wszelki wypadek (a nuż jakiś shitstorm się zacznie?) będę śledzić ten wątek.

http://snk.jogger.pl/files/favicon.ico

2. Eduarten 03 stycznia 2011, 00:30:12 [permalink]

No to współczuję doświadczenia, ale cóż...
Ludzie wszędzie różni, a "pisać w internecie" nawet szczególnie uzdolniony szympans da radę, więc też nie dziwę się zbytnio. Ale jak ktoś buc - nawet nie podchodzę. Dałeś się złapać na lep słodkich słówek xD

@Zal: Shitstorm? Chętnie, ale jakoś weny nie mam o tej godzinie ;/

http://blog.zammer.eu/files/favicon.png

3. zammer 03 stycznia 2011, 00:31:36 [permalink]

Zal zapewne miał na myśli "bohaterów" przeze mnie opisanych, którzy jak tu wpadną, mogą rozpocząć swoje harce. Chociaż wydaje mi się, że raczej tu nie zajrzą.

Poza tym - to o łapaniu się na lep słodkich słówek to do mnie? Bo nie za bardzo rozumiem jak to odebrać ;)

4. remiq 03 stycznia 2011, 01:00:02 [permalink]

Czekaj, jest sobie czterech współlokatorów. Jeden, wbrew reszcie, urządza imprezę i zaprasza kto wie ile osób... a tych trzech, gburliwych chamów ma czelność się nie integrować i po kilkukrotnych zaczepkach jeszcze narzekać?

Za kogo Ty się masz? Intelektualny magnes, który będzie przyciągał niezainteresowanych chlaniem ze starszymi o kilka lat znajomymi tego czwartego? Jak Ty się bawisz, to wszyscy wokół również muszą, bo inaczej są seksualnymi frustratami, wieśniakami i kto wie, kim jeszcze?

http://blog.zammer.eu/files/favicon.png

5. zammer 03 stycznia 2011, 01:19:48 [permalink]

Widać wkradło się małe niedopowiedzenie. To nie było małe mieszkanie, w którym jedna osoba postąpiła wbrew pozostałym 75% mieszkańców i urządziła imprezę, tylko całkiem spory "apartament" z 17 mieszkańcami. Założenie, że było tam tylko 4 współlokatorów jest błędne.

Dodam jeszcze, że owa trójka miała (ponoć, jak zapewniał nas gospodarz) oferowane różne propozycje spędzenia wieczoru, jednak zostały one odrzucone. A wnioski o "seksualnej frustracji" wysnułem nie na podstawie tego, że woleli siedzieć u siebie zamiast się bawić z resztą gości, tylko na podstawie rozmowy z nimi. Ze względu na (względną) wyjątkową drastyczność zachowań, które były podstawą do takich konkluzji, pozwolę sobie ich nie przytaczać. O "wieśniakach" nic nie wspominałem, "słoma z butów" odnosi się do chamstwa wspominanej trójki, którego nie zakryje wiedza czy błyskotliwość w dziedzinie ich zainteresowań.

6. Wild dog 03 stycznia 2011, 05:06:27 [permalink]

Zgadzam się że nawet uzdolniony szympans może pisać w internecie, ale niewielu robi karierę na takim pisaniu.
Potrzebna jest ogromna wiedza żeby zabłysnąć pisaniem na internecie.

7. remiq 03 stycznia 2011, 08:49:56 [permalink]

Przepraszam, na myśl mi nie przyszło, by trzech współlokatorów mogło być w mniejszości.

http://barry.jogger.pl/files/favicon.png

8. Barry 03 stycznia 2011, 09:58:02 [permalink]

Zal: Nuż. Serio serio :)

http://blog.4zal.net/files/favicon.png

9. Zal 03 stycznia 2011, 15:42:41 [permalink]

@Barry: Słaba sprawa. Najwyraźniej zbytnio udzieliła mi się wizja nadchodzącego flamewaru ;] Poprawione.

10. ejdzej 03 stycznia 2011, 16:42:47 [permalink]

Zbyt enigmatycznie relacjonujesz, żeby można było ocenić. Kiedy ja rozwijam wokół siebie aurę "nieprzysiadalności", a ktoś mi ją próbuje przebijać, zawsze może liczyć na bezinteresowną niechęć manifestowaną w różny sposób. Pics or it didnt ;)

http://blog.zammer.eu/files/favicon.png

11. zammer 03 stycznia 2011, 16:44:10 [permalink]

Pics or it didnt ;)

Zatem tak jak na wstępie - możesz traktować historię jako fikcyjną ;)

http://snk.jogger.pl/files/favicon.ico

12. Eduarten 03 stycznia 2011, 17:07:41 [permalink]

Ale, ale, idąc tropem ejdzej'a: @Zammer: jak czujesz się otrzymując [wraz z opisywanym zdarzeniem] metkę "samotnego wujcia-piernika, co ze wszystkimi chce porozmawiać, aby nie czuli się samotni, czym wystawia się na prymitywną wrogość, a później się teu dziwi, a do tego komentuje, jakby to było czegoś warte"?

Oczywiście nie mam zamiaru cię urazić, a jedynie naświetlić sytuację możliwie obiektywnie - u know me ;]

http://blog.zammer.eu/files/favicon.png

13. zammer 03 stycznia 2011, 17:10:35 [permalink]

Eduarten: ciekawa metka, muszę przyznać ;) Aczkolwiek nie była to "chęć pogadania ze wszystkimi", na imprezie było naprawdę sporo osób, a znałem tylko część. Ja raczej postrzegam tę sytuację jako ciekawość zbadania swoistej anomalii. No dobra, możesz to nazwać wścibskością ;)

Dodaj komentarz:

Markdown włączony w komentarzach (opis znaczników)