Dreszcz niepokoju...

Popełniono 09 stycznia 2011 o godzinie 20:47:39

...towarzyszy mi dziś, kiedy stoję przed ostateczną wyborem zakończenia "quirkowania" stron pod MSIE 6.0.2900.5512.xpsp_sp3_gdr.100427-1636. Tak, ciągle to dziwactwo trzymam w systemie!

Trafiło się pewne zlecenie, ogólny zarys naskrobałem w chwil kilka z radością okraszając go tagami typu <header>, <section>, <footer>, które to już większość normalnych przeglądarek wspiera - jednak ze względu na grupę docelową używającą jednak MSIE (w różnych wersjach) będę musiał powrócić do klasycznego schematu bez używania piątej odsłony HTML-a. Mimo ogromnego resentymentu do przeglądarki Microsoftu z numerem szóstym, ciągle ją trzymałem na dysku, nie decydując się na upgrade - przyszła jednak chyba ta chwila, żeby ją definitywnie porzucić. Odwrotu nie będzie...

Gdzie jest mój Big Red Button?! ;)

Przełamywanie stereotypów

Popełniono 02 stycznia 2011 o godzinie 22:17:23

W dość dziwnych okolicznościach dane mi było ostatnio poznać na żywo kilka osób, które do tej pory mgliście jawiły się na horyzoncie jako literki, cyferki, znaki interpunkcyjne i inne, wylewane z zaciekłością godną lepszej sprawy. Oczywiście wylewane w "internetach". Pozwolę sobie pominąć znamiona charakterystyczne, a całą historię nazwać fikcyjną, co znacznie ułatwi podejście do sprawy.

Narrator udawszy się na pewną imprezę urządzoną z bliżej nieokreślonej okazji, zastał na miejscu grupę znajomych osób, a także po chwili odkrył twarze bliżej mu nie znane. Trzej właściciele tychże twarzy przewijali się w nieregularnych odstępach czasu przez tłum przebywający w mieszkaniu, głównie na trasie pokój - toaleta i pokój - kuchnia, nie integrując się z nikim w żaden sposób, jakby urządzana właśnie impreza była dla nich wrzodem na tyłku i złem koniecznym, zaś powszechną praktyką pozostawało omijanie ich drzwi przez resztę gości. Po różnych chwilach konsternacji gospodarz wyjaśnił zaistniałą sytuację: to byli jego nowi współlokatorzy, osoby co najmniej dziwne, stroniące od towarzystwa. Padały oczywiście pytania, dlaczego tu przebywają, skoro mamy taki wieczór, a nie chcą się integrować, dlaczego nie poszli do swoich znajomych czy chociażby do jakiegoś klubu - niestety nikt nie znał odpowiedzi.

Tocząca się impreza najwyraźniej była poniżej poziomu ich zainteresowań, co dało się wyczuć w ponurych spojrzeniach i burknięciach wydawanych kiedy akurat chcieli dostać się do lodówki. Chwil tych na szczęście nam oszczędzali, ale po kilku piwach i kilku godzinach zdarzył się mały cud - jeden z nich otwierając drzwi rzucił coś w stronę towarzyszy niedoli i użył dość charakterystycznego zwrotu, w którym to mieścił się nie mniej charakterystyczny nick. W odpowiedzi usłyszałem również charakterystyczny nick. Bynajmniej nie zdziwiło mnie, że do komunikacji między sobą używają nicków, zdziwiło mnie jakie nicki padły. Nie miałem z nimi wcześniej zbyt szerokich kontaktów, ale jako indywidua były mi w miarę znane i oni również mnie w jakiś sposób kojarzyli.

Pogadawszy z gospodarzem doszedłem do wniosku, ze może warto by jednak zapukać i zamienić z nimi słów kilka - do tej pory były to dla mnie osoby bardziej obce, chociaż nacechowane niezbyt pozytywnie, głównie przez przejawianą na każdym kroku arogancję. Kim się okazali naprawdę?

Na początku można by uznać - banda stereotypowych geeków. Dlaczego akurat w ten wieczór postanowili siedzieć u siebie i nie integrować się w żaden sposób z towarzystwem? Miewam kontakt z różnymi geekami (sam siebie za takiego nie uznaję), większość z nich potrafi zachowywać się normalnie. Owszem, zawsze w jakiś sposób wyróżniają się z towarzystwa, chociażby tym blaskiem w oczach, kiedy rozmowa schodzi na tematy wybitnie ich interesujące. Tu jednak natrafiłem na osoby, które miały w zwyczaju na wstępie obrzucić człowieka inwektywami, a dopiero potem z bezczelnym uśmiechem patrzeć, czy przeżył ich chamstwo. Okazało się, że z trzecią osobą w tymże pokoju znałem się jeszcze lepiej, aczkolwiek tylko i wyłącznie via IRC, co dla wszystkich było niemałym zaskoczeniem.

Po dłuższej rozmowie i próbie wyrobienia sobie opinii na temat tychże osobliwości imprezowych doszedłem do kilku trudnych wniosków:

  • Po pierwsze, gówniarze w każdym calu - zarówno jeśli chodzi o wiek (mają po dwadzieścia, dwadzieścia kilka lat, co jednak obecnie do gówniarstwa się zalicza w każdym calu), ale też o ich dojrzałość emocjonalną, która leży i kwiczy.
  • Po drugie, autorytety z nich żadne, choć niektórzy mogliby tak ich postrzegać - wiedzy im odmówić nie można, wiedzy zdobytej przeważnie samodzielnie i dość szybko, ale jak to mówi stare rumuńskie przysłowie: "słoma z butów wychodzi".
  • Po trzecie, arogancja raz jeszcze - żarty i odzywki zdecydowanie poniżej pasa, a do tego z długimi brodami.
  • Po czwarte, mniemanie o sobie wyższe od niejednej gwiazdki show-biznesu.
  • Po piąte, współczuję kobietom, które miały już lub dopiero będą miały okazję tych ludzi poznać bliżej - wyjątkowi frustraci seksualni, nad którymi Freud mógłby się głowić przez lata.

Stereotypów w żaden sposób nie przełamali, a okazali się znacznie gorsi od zdania, jakie miałem wcześniej na ich temat... Jeśli to czytacie, Drodzy Panowie, to pora dorosnąć i uświadomić sobie, że jesteście "taaacy zajebiści" tylko i wyłącznie dla siebie. Ewentualnie dla ludzi o poziomie niższym od Was, wobec których możecie użyć paru tanich sztuczek, żeby zaczęli piać z zachwytu. Jak długo może to jednak trwać?

Poza tym drobnym incydentem impreza była wyjątkowo udana.

Wyszukiwarka

About

"zammer" należy pisać z małej litery. Zawsze. Nawet, jak jest na początku zdania. Jest to swoista anomalia ortograficzna (więcej...)

RSS

Miniblog

Nędzna komercyja

  • zammer
  • cyrodiil.pl
  • 2111.pl
  • Opera Web Browser

Treść bloga zammerologia stosowana jest dostępna na licencji Creative Commons - Uznanie autorstwa 3.0.
Design by zammer, częściowo zainspirowany przez Zergalla. Fugue Icons by pinvoke.
Powered by JoggerPL.
hljeg surim mekten keudsme