Opuszczałem pewien budynek na Okęciu o godzinie 20:30. Tramwaje już nie jeździły, ponieważ przy placu Zawiszy miały mały karambol - ponoć. Udałem się na pobliski przystanek autobusowy, gdzie pewna osoba czekała już od 19:00 na autobus, aż w końcu 182 przyjechać raczyło o 21:00. Nie omieszkałem wsiąść i wykorzystać trochę ciepła nagromadzonego wewnątrz... Mniejsza o to, że nie pasowała mi ta linia, byle kawałek przejechać we właściwym kierunku.
Jednakże pokonanie 5 przystanków zajęło temu wehikułowi prawie 50 minut, a jeśli chodzi o odległość, stanowiło to mniej niż połowę trasy. Pozostałą część postanowiłem pokonać już na piechotę. Zajęło to godzinę, a w tym czasie nie wyprzedził mnie żaden autobus, na który mógłbym czekać.
To nie były godziny szczytu, po 21 próżno się doszukiwać w normalnych warunkach korków przecież, a trasa zajęła mi blisko 2,5h. Wnioski? Syberia przesunęła się nad Wisłę. Apokalypsa! :)
"zammer" należy pisać z małej litery. Zawsze. Nawet, jak jest na początku zdania. Jest to swoista anomalia ortograficzna (więcej...)
Treść bloga zammerologia stosowana jest dostępna na licencji Creative Commons - Uznanie autorstwa 3.0.
Design by zammer, częściowo zainspirowany przez Zergalla. Fugue Icons by pinvoke.
Powered by JoggerPL.
hljeg surim mekten keudsme
Komentarze:
1. Kasia 30 listopada 2010, 08:17:44 [permalink]
wcześniej ponoć była w Lublinie;)
2. mt3o 30 listopada 2010, 08:25:46 [permalink]
Na pl Zawiszy wykoleił się tramwaj.
W Centrum czekałem bite 30 minut na tramwaj w który mógłbym wsiąść, ale tory były zajęte przez tramwaje migrujące z Pragi gdzie też doszło do wykolejenia.
Gdy straciłem cierpliwość i złapałem autobus, przez kolejne 30 minut jechałem do dworca. Tam musiałem się przesiąść, bo pierwszy nie był lepszy i dowiózł mnie tylko kawałek trasy. Po ok 20 minutach spod dworca do pl Zawiszy autobus przedzierał się jeszcze dłużej.
Zatęskniłem do czasów gdy w największe mrozy śmigałem po mieście na rowerze...
Dodaj komentarz: