Sam niegdyś dorabiałem jako telemarketer, więc wiem, jaka to stresująca praca. Stresująca nie tylko dla tych, którzy są nadmiernie nękani telefonami, ale też dla samych telemarketerów. Kilka miesięcy "na słuchawce" i mózg się lasuje. Parę lat temu wystarczyła metoda "na trupa", polegająca na informowaniu, że osoba do której dzwonią nie żyje. Dziś niestety jest to mało skuteczne, bo telemarketer taki nie usuwa rekordu z bazy, a nawet dopytuje się, czy jestem obecnym użytkownikiem tego telefonu i czy nie zechciałbym usłyszeć o wspaniałej ofercie. Do tego zdarzają się telefony "na ślepo", gdzie telemarketer nie wie nawet, do kogo dzwoni - dziś miałem taką rozmowę, gdzie miła pani dzwoniła z jakiejś firmy telekomunikacyjnej, chcąc przedstawić zapewne propozycję skorzystania z ich usług.
Co zatem uczynić, kiedy dzwonią do osoby prywatnej? Od pewnego czasu odbieram telefon i od razu rzucam krótko: "Zakład pogrzebowy, słucham?" Nie przyprawiam w ten sposób telemarketera o nadmierny stres, że mu skuteczność spadnie, że dostanie mu się od kierownika za to. Wydaje się to być skuteczniejsze od metody "na trupa" zarówno przy ofertach telekomunikacyjnych, jak i "promocjach garnków/wełnianej pościeli". Co prawda rodzina i znajomi trochę się dziwią, jak słyszą takie słowa na początku, ale powoli się przyzwyczajają.
Opisany sposób stosuję na telefonie stacjonarnym, bez włączonej prezentacji numeru dzwoniącego. Na komórkę (na szczęście) do mnie nie dzwonią. Zachęcam do szerszych testów i podzielania się spostrzeżeniami ;)
"zammer" należy pisać z małej litery. Zawsze. Nawet, jak jest na początku zdania. Jest to swoista anomalia ortograficzna (więcej...)
Treść bloga zammerologia stosowana jest dostępna na licencji Creative Commons - Uznanie autorstwa 3.0.
Design by zammer, częściowo zainspirowany przez Zergalla. Fugue Icons by pinvoke.
Powered by JoggerPL.
hljeg surim mekten keudsme
Komentarze:
1. krzysiaczek 15 września 2010, 13:48:27 [permalink]
Nie prościej, "nie jestem zainteresowany" i od razu odłożyć słuchawkę :> ?
2. zammer 15 września 2010, 13:50:27 [permalink]
Natrętni będą dalej dzwonić wtedy.
3. Wasacz 15 września 2010, 13:52:51 [permalink]
Od zakładu pogrzebowego do metody „na trupa” chyba nie jest daleko ;)
4. krzysiaczek 15 września 2010, 13:54:28 [permalink]
natrętni dzwonią dalej, gdy ktoś stosuje wykręt w stylu "teraz nie mam czasu", "ziemniaki mi się gotują", "kot mi umiera"...
5. zammer 15 września 2010, 14:03:21 [permalink]
Wasacz: Owszem, nie jest. Ale zasadnicza różnica tkwi w tym, że po pierwsze zbijamy z tropu dzwoniącego, dając mu do zrozumienia, że telefon jest zarejestrowany na firmę, a nie na osobę prywatną (większość dzwoni do osób prywatnych), a po drugie telemarketer robi się lekko zakłopotany (w końcu niecodziennie rozmawia się z grabarzami, prawda?;)
krzysiaczek: Tacy nie są natrętni, tylko "normalni" (biorąc pod uwagę "normę" z punktu widzenia telemarketingu, która jest dość śliska etycznie), odznaczają rekord jako "zadzwonić później" i lecą dalej. Natrętni są np. ci, którzy zapraszają na prezentacje pościeli wełnianej. Nie działa na nich tekst "państwo Kowalscy nie żyją" czy "nie jestem zainteresowany państwa ofertą". Zadzwonią za parę tygodni, a nawet dni. To są najgorsze hieny i o prostą metodę na pozbycie takich właśnie mi chodzi.
Gorzej, jeśli dzwonią z firm ubezpieczeniowych, wtedy będą próbować sprzedać ubezpieczenie grupowe lub coś podobnego. Skuteczniejszą metodą jest wtedy poinformowanie, że w firmie zatrudnione są dwie/trzy osoby - zazwyczaj nie mają ofert dla takich mikroprzedsiębiorstw.
Wszystkie te domysły opieram na własnych doświadczeniach w pracy telemarketera (a sprzedawało się różne rzeczy).
6. krzysiaczek 15 września 2010, 14:11:47 [permalink]
Z tego co wiem, to odznacza się "zadzwonić później" na konkretną godzinę (może nie we wszystkih telemarketerowniach), a jeśli rozmówca stosuje wykręt w stylu "kotlet się przypala" i rozłącza, to znaczy, że podejmuje próby spławienia dzwoniącego. Co innego, gdyby podał o której można znowu zadzwonić.
7. zammer 15 września 2010, 14:23:34 [permalink]
Oj, czyżbyś wierzył w uczciwość telemarketerów? ;) Jeśli baza jest w pełni zautomatyzowana, zaznacza taki gościu "zadzwonić później" albo "numer zajęty" i rekord wpada znowu do obdzwonienia. W przypadku, kiedy mają kontrolę skuteczności i cięcie prowizji/premii za zbyt niską skuteczność, to nie będą zamykać rekordu jako "klient niezainteresowany/rzucił słuchawką".
Zaś w przypadku telemarketerów nie-całkiem-legalnych jest jeszcze ciężej. Będą dzwonić i dzwonić co jakiś czas, mając nadzieję, że klient nie pamięta telefonu sprzed kilku tygodni/miesięcy. I będą się czuć bezkarni.
8. mt3o 15 września 2010, 15:10:28 [permalink]
Od telemarketerów gorsze są firmy skupujące wierzytelności. Wydzaniają do mnie w niedzielę o 7 rano i się pytają o pierdoły. Najśmieszniejsze, że chcą bym spłacił kredyt kogoś z rodziny, który zmarł 7 lat temu, a którego spadku nie przyjąłem. I co ja mam z nimi zrobić? Nie wiem, jak znaleźli mój telefon, a metoda na zmarłego nie działa. Tzn oni już jej użyli wobec mnie.
9. bkr 15 września 2010, 16:56:37 [permalink]
@mt3o
Jak dzwonią o 7 rano w niedziele, to prosisz o nazwę firmy, nazwisko przedstawiciela i pytasz gdzie możesz się poskarżyć za nieprzestrzeganie podstawowych zasad dobrego wychowania, jakim jest dzwonienie o 7 rano w niedziele dwa.
Mówisz, że nie jesteś nikomu nic winien, ale jeśli twierdzą inaczej, to nie masz zamiaru uchylać się od odpowiedzialności, tylko prosić o przesłanie dokumentacji, która potwierdzi ich słowa.
10. zammer 15 września 2010, 16:58:47 [permalink]
...3. A jak przychodzi polecony od nich, to nie odbierasz (o ile masz dobry układ z listonoszem;) - bo zwykły list nie przejdzie, jakby chcieli się procesować.
11. Szymon 15 września 2010, 17:45:56 [permalink]
hm, pozbyłem się stacjonarnego i jestem ciut bardziej zadowolonym człowiekiem ;)
12. rsFlud 15 września 2010, 18:54:09 [permalink]
Ja zawsze pytam skąd mają mój numer ew. dane osobowe. Zazwyczaj mówią, że z książki telefonicznej na co ja odpowiadam, że nie życzę sobie dzwonienia do mnie i oferowania czegokoliwiek i proszę o usunięcie mojego numeru z ichniej bazy. Proszę także o nazwę firmy i adres. Z jedną zrobiłem ostatnio tak, że wysłałem im pismo aby mnie nie "nękali". Ostateczność to zwrócenie się do GIODO.
13. zammer 15 września 2010, 20:08:09 [permalink]
W przypadku telemarketerów ubezpieczeniowych często życzenie usunięcia z bazy i straszenie GIODO nie podziała, bo zdobywają te dane na lewo i to na dużą skalę. Nie wierzysz? Sfabrykuj małą bazę danych - nazwiska, numery telefonów, jakieś tajemnicze liczby. Wymyśl historyjkę, że masz klientów którym kończą się lokaty w banku i pod krawatem przejdź się do paru agentów ubezpieczeniowych... Oni potrafią takie rzeczy trzymać i przewalać miesiącami.
14. bkr 15 września 2010, 21:56:49 [permalink]
@zammer
"A jak przychodzi polecony od nich, to nie odbierasz (o ile masz dobry układ z listonoszem;) - bo zwykły list nie przejdzie, jakby chcieli się procesować."
Obawiam się, że to nie przejdzie. W sądzie przedstawią, że wysyłali polecony i okażą złą wolę dłużnika, który poleconych nie odbiera.
Ale na polecony można odpowiedź, tak jak napisałem wcześniej, przedstawić dokumentację, że jest się winnym jakiekolwiek pieniądze.
No i jeżeli rzeczywiście się jest i nie uległo to przedawnieniu, to trzeba zapłacić. Ale też można negocjować. Zmniejszyć sumę zadłużenia lub rozłożyć na raty.
Dodaj komentarz: