Kolejne Triduum Paschalne minęło. I kolejny raz fucha ceremoniarza uświadomiła mi, jakie to wszystko jest męczące. Jak łatwo wpaść w różne pułapki techniczne liturgii, kiedy uczestniczy się w tym wszystkim od kuchni.
Spostrzeżenia? Katolicy jednak stanowią większość w tym kraju, a przynajmniej lokalnie ;) Kilkunastokilogramowy paschał to istna zmora. Chrzty w Wielką Sobotę były i będą stresujące dla wszystkich - zwłaszcza kiedy diakon pomiesza kolejność obrządku i jest na bieżąco strofowany przez stojącego obok proboszcza;) Zdolność skupienia młodzieży szkolnej ogranicza się do 45 minut, praktycznie wszyscy ministranci dostają głupawki przy tak długiej liturgii (po ok. dwie godziny każdego dnia) - i nie ma na to żadnej recepty. Większość ludzi nie wie, jak poprawnie ustawić sobie mikrofon, żeby nie było słychać trzasku przy literze "P" na początku wyrazu. Na procesji rezurekcyjnej z petard strzelają głównie panowie w średnim wieku - z tego się nie wyrasta ;)
Zastanawia mnie jeszcze jedno - jaki odsetek polskiego społeczeństwa został doprowadzony do szewskiej pasji z powodu huku petard i dzwonów kościelnych towarzyszących procesji rezurekcyjnej? Dla antyteistów musiała to być bardzo specyficzna pobudka w niedzielę o szóstej rano (przy czym nie wszędzie strzelają z petard).
"zammer" należy pisać z małej litery. Zawsze. Nawet, jak jest na początku zdania. Jest to swoista anomalia ortograficzna (więcej...)
Treść bloga zammerologia stosowana jest dostępna na licencji Creative Commons - Uznanie autorstwa 3.0.
Design by zammer, częściowo zainspirowany przez Zergalla. Fugue Icons by pinvoke.
Powered by JoggerPL.
hljeg surim mekten keudsme
Komentarze:
1. Piotr Pyclik 04 kwietnia 2010, 14:42:18 [permalink]
Taaak, ateusze musieli przeżywać ciężkie chwile. Zwłaszcza że, jakby specjalnie, by móc narzekać, zawsze mieszkają akurat obok kościołów, których dzwonieniem są maltretowani.
2. bounty_hunter 04 kwietnia 2010, 14:46:31 [permalink]
Strzelanie z petard przy procesji? W jakim regionie Polski takie zwyczaje?
3. zammer 04 kwietnia 2010, 14:52:21 [permalink]
Z petard, z "bączków", "moździerzy" (dokładnie czym to jest, to nie wiem, nazwy zasłyszałem) i wszelkich różnych wynalazków, przy odpalaniu których powstaje dużo huku. Jak próbowałem się dowiedzieć od rodziny, był ten zwyczaj od dawna w różnych rejonach Mazowsza, a tu mowa o Warszawie i okolicach. Chociaż, jak słyszałem, w tym roku w takim Piastowie nikt nie strzelał.
Być może to zamierający zwyczaj, bo jak na załączonym obrazku widać - starsi panowie kultywują tę tradycję, młodzież już się w to tak nie bawi.
4. Zal 04 kwietnia 2010, 16:29:14 [permalink]
@Piotr: Co ja poradzę, że jak wychodzę na balkon to kościół i jego dzwonnicę mam kilkanaście metrów przed sobą? :D
PS. Najgorsze są psy, które słysząc dzwony wyją niemożliwie.
5. zammer 04 kwietnia 2010, 16:37:47 [permalink]
Zal: Kilkanaście metrów?! Strasznie blisko. Będę musiał zajrzeć do sławnej "75" czy innych rozporządzeń, żeby sprawdzić jak wygląda to od strony prawnej. Bo nie wydaje mi się, żeby prawo pozwalało na użytkowanie lokalu mieszkalnego w takich warunkach... Albo przesadzasz z tą odległością, albo coś tam nie gra (albo ja się mylę).
PS Dziwne psy masz w okolicy ;)
6. Worm 05 kwietnia 2010, 00:24:24 [permalink]
@Zammer: O, witam "kolegę po fachu" ;)
7. Zal 05 kwietnia 2010, 01:34:51 [permalink]
@zammer: Nie mam pojęcia ile ma ulica + chodnik po obu stronach. Podejrzewam, że zawiera się to w kilkunastu metrach ;] A co do psów - to prawdziwa dzwonnica, a nie dzwony z "empetrójków" ;p
8. mruwek 05 kwietnia 2010, 15:51:03 [permalink]
Dobra dyscyplina i nikt głupawki nie dostanie, vide:
Wigilia Paschalna 2009 u św. Benona w Warszawie
9. jasisz 05 kwietnia 2010, 22:49:32 [permalink]
To ciekawe ilu joggerowiczów znam jeszcze z widzenia ze św. Benona :D
10. zammer 05 kwietnia 2010, 22:52:09 [permalink]
mruwek: ilu tam na tych zdjęciach widzisz brzdąców w wieku "podstawówkowym"? Bo ja albo dopatrzeć się nie mogę, albo wieczorna pora rzuciła mi się na oczy jakoś i oślepiła ;)
PS Poprawka: na pierwszym zdjęciu widzę dwóch. Jakby nie liczyć, jakieś 10 razy mniej niż to, co ja miałem na głowie ;)
11. mruwek 06 kwietnia 2010, 17:43:38 [permalink]
zammer: na fotkach na pewno jest dwóch, są z zeszłego roku. W tym roku było 3-4 i żaden ani pisnął ;)
jasisz:
jak zobaczysz typa w czarnej kurtce Marmota i sandałach na nogach to najprawdopodobniej będę to ja ;)
12. zammer 06 kwietnia 2010, 17:47:46 [permalink]
No właśnie, właśnie... U nas kilka lat temu, w szczytowych momentach, liczba "brzdąców" oscylowała w okolicach trzydziestu kilku, teraz dobija do dwudziestu. Statystycznie trafi się kilku z ADHD ;)
Dodaj komentarz: