Kiedyś je widziałem...

Popełniono 27 listopada 2009 o godzinie 23:57:54

...na czyjejś głowie. Zastanawiałem się, co to za przedpotopowy sprzęt. Kojarzyły mi się z pierwszymi słuchawkami od pierwszego walkmana na takim połyskliwym pałąku. Zastanawiałem się czy są oldschoolowe, co to za firma takie robi. Ogólnie miałem wrażenie, że to jakieś stare słuchawki, których na rynku już nie ma.

Mowa o słuchawkach Koss PortaPro:

Koss PortaPro

Kiedy przeczytałem o nich u byte'a, to szczęka mi opadła. Z zamiarem zakupu nosiłem się już od dłuższego czasu, od kiedy nabyte kiedyś bez większego namysłu Sennheisery HD202 odmówiły posłuszeństwa po kolejnym już lutowaniu. Potem na kilkanaście miesięcy zostałem bez odtwarzacza, więc nie spieszyło mi się specjalnie. I tu pojawia się okazja, bo postanowiłem wrócić do słuchania muzyki w drodze do pracy czy na uczelnię.

Potwierdzam, urywają głowę. Czegoś takiego jeszcze nie dane było mi słyszeć. Biorąc pod uwagę ich cenę, to żadne Sennheisery im nie dorównają. Że otwarte są i tramwaj skutecznie się przebije swoim jazgotem do uszu? Albo ja nie mam na tyle wyrobionego ucha, albo nie widzę specjalnej różnicy między słuchawkami zamkniętymi za 200 zł, a otwartymi Kossami, które są o ponad 40% tańsze. Jednak moje uszy przeżywają czystą rozkosz. Ogg ~160 kbps czy mp3 o zbliżonym bitrate nie dają znać o zniekształceniach, basy są takie jak być powinny, z wysokich tonów nie ucina, muzyka ma głębię i nie trzeba jej słuchać zbyt głośno, żeby przeżyć niesamowite doznania.

Zmęczenie? Muszę przyznać, że nawet po dłuższym czasie nie odczuwam ich prawie w ogóle, są świetnie zaprojektowane, w porównaniu do w/w Sennheiserów znacznie lepiej się je nosi. Wyglądają jak wyglądają, coraz więcej osób się z nimi widuje. Naprawdę, genialny sprzęt w swoim przedziale cenowym. Nie widzi mi się ich porównywanie z (ćwierć/pół)profesjonalnym sprzętem, którego nigdy jeszcze nie miałem okazji sprawdzić. Nie jestem audiofilem - zresztą gdybym był, nie słuchałbym muzyki w stratnej kompresji.

Koss PortaPro, iRiver T10 i jestem w siódmym niebie.

Ateiści czy antyteiści?

Popełniono 09 listopada 2009 o godzinie 02:05:02

Wyrok ze Strasburga odbija się szerokim echem w mediach. Krzyż, jako symbol religijny ma zniknąć ze szkoły we Włoszech, bo rodzice nie chcą żeby ich dziecko było zmuszane do patrzenia na niego. Dokąd zmierzamy?

Ludzie, którzy skierowali sprawę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka nie ukrywają, że są działaczami UAAR (stowarzyszenie ateistów i racjonalistów we Włoszech), a organizacja ta z ateizmem ma niewiele wspólnego. Oni są antyteistami, oni nie są ludźmi, którzy nie wierzą w istnienie Boga, oni walczą ze wszelakimi objawami religii w społeczeństwie. Zwłaszcza jeśli chodzi o Kościół Rzymsko-Katolicki. Postulują, że dźwięk dzwonów kościelnych jest "zanieczyszczeniem akustycznym" i na swoich stronach internetowych publikują porady, jak składać skargi do samorządów jeśli komuś przeszkadza sąsiedztwo dzwonnicy. Narzekają, że kościelni hierarchowie pojawiają się zbyt często w mediach i że należy się ich pozbyć z życia publicznego. Nadajniki włoskiego Radia Maria (cóż za zbieżność;) są wg nich "zanieczyszczeniem elektromagnetycznym". I wiele innych, wręcz absurdalnych pomysłów. Ich ateizm nie polega na tym, że w Boga nie wierzą. Oni chcą Go i tych, którzy w Niego wierzą aktywnie zwalczać.

Nie będę się zagłębiał w rozważania nad sensem bądź bezsensem tego postępowania, jako osoba wierząca (i do tego, co zaskakujące, praktykująca), spotkałem się już w życiu z różnymi postawami. Mam za to propozycję nie do odrzucenia dla europejskich antyteistów: pojedźcie na Bliski Wschód i tam walczcie o to, że imam krzyczy za głośno z minaretu. Zmuście świat, żeby zrezygnował z obecnego kalendarza zwanego gregoriańskim, wszak lata liczone są od daty narodzin Chrystusa, a tak być nie może! Wymyślcie jakiś nowy początek historii, od którego będziecie liczyć czas. Zabrońcie nie tylko pielgrzymek do Częstochowy, ale też tych do Mekki. Takie krzyczenie na własnym podwórku niewiele jest warte, myślcie globalnie!

Wyszukiwarka

About

"zammer" należy pisać z małej litery. Zawsze. Nawet, jak jest na początku zdania. Jest to swoista anomalia ortograficzna (więcej...)

RSS

Miniblog

Nędzna komercyja

  • zammer
  • cyrodiil.pl
  • 2111.pl
  • Opera Web Browser

Treść bloga zammerologia stosowana jest dostępna na licencji Creative Commons - Uznanie autorstwa 3.0.
Design by zammer, częściowo zainspirowany przez Zergalla. Fugue Icons by pinvoke.
Powered by JoggerPL.
hljeg surim mekten keudsme