Tekst poniższy napisałem ponad rok temu, kiedy to jeszcze dorabiałem sobie weekendami jako "kelner" w Sphinksie. Opublikowałem go wtedy w ramach programu medialno-marketingowego nadchodzi4 - testów, jakie urządzał operator sieci Play przed wejściem na rynek. Teraz jestem już poważnym gościem ze stałą pracą i porządną płacą, ale wspomnienia z tamtego okresu jeszcze pozostały. Łezka czasem się w oku zakręci, jak przeczyta się takie rzeczy...
Niniejszym włączam te wypociny do kanonu zammerologii stosowanej.
Jak powszechnie wiadomo, człowiek jest zwierzęciem stadno-gromadnym i umiejętność komunikacji, tudzież odpowiednich zachowań pozwalają przeżyć w zbiorowisku zwanym społeczeństwem. W ramach społeczeństwa wyróżnia się wiele formacji: nadgrup, grup i podgrup, które często krzyżują się, a ich granice są bardzo płynne. Jednostka może pełnić różne funkcje w różnych formacjach. Umiejętność odpowiedniego zachowania się w danej sytuacji, w zależności od zajmowanej pozycji, jest niezwykle ważna i przydatna - w przypadku braku tej umiejętności jednostka jest spychana poza margines danej formacji, zazwyczaj przy jej donośmym sprzeciwie, zwanym potocznie "pieniactwem".
W formacji znanej jako Polactwo mamy często do czynienia z Pieniaczami, którzy charakteryzują się dużym Cwaniactwem. Są to jednostki często agresywne i przekonane o własnej wyższości, nieomylności i cechach pokrewnych. Mają wręcz wypisane na twarzy swoje życiowe motto: "Na kolana chamy! I dlaczego jeszcze nikt nie rozłożył przede mną czerwonego dywanu?!"
"Polactwo, Cwaniactwo i Pieniactwo"
Tragedia gastronomiczna w jednym akcie.
- Osoby dramatu:
- Kelner - autor dramatu
Menago - manager zmiany, człowiek z tęgą głową
Pieniacz - gość restauracji, nielichej postury młodzieniec w okularach, lat około 28, krótko ostrzyżony i "wylansowany"
Pieniaczka 1 - towarzyszka Pieniacza, blondynka (najprawdopodobniej farbowana), wiek zbliżony
Pieniaczka 2 - druga towarzyszka Pieniacza, również blondynka o aparycji łudząco podobnej do Pieniaczki 1 (być może są to "mentalne bliźniaczki")
Drugi Kelner - inny kelner w rzeczonej restauracji
Chór - jak przystało na porządną tragedię; składają się na niego Goście oraz inni Kelnerzy i Pracownicy restauracji
SCENA PIERWSZA
- Kurtyna z czerwonego połyskliwego atłasu (koniecznie taka, nie inna!) powoli podnosi się w do góry. Przyciemnione światło na scenie ujawnia zimowy wieczór w jednej ze stołecznych restauracji typu "Sphinx". W tle gra bezpłciowa muzyka, zagłuszana częściowo przez unoszący się w powietrzu gwar rozmów, śmiechów i pokrzykiwań. Panuje duży ruch, praktycznie wszystkie stoliki są zajęte. Pracownicy restaracji uwijają się jak w ukropie, przyjmując zamówienia, nosząc Gościom potrawy i ogólnie wykonując swoje obowiązki. W drzwiach staje Pieniacz wraz ze swoimi towarzyszkami Pieniaczkami.
- Chór
- Patrzcie i osądzajcie w swych sercach:
Oto tragedia niezwykła rozegra się dziś na oczach waszych,
Wkroczyli oto na scenę Pieniacze, dumnie unosząc swe głowy.
Wejrzenie ich iskry krzesa, pewność siebie promieniuje,
Aczkolwiek wydarzenia potoczą się przedziwną drogą.
Patrzcie, patrzcie i wyciągajcie wnioski!
- Drugi Kelner
- Dobry wieczór państwu, stolik dla palących czy niepalących?
- Pieniacz
- Dla niepalących.
- Drugi Kelner
Rozgląda się i widzi jeden ze stolików zlokalizowanych w rewirze Kelnera, od którego właśnie wstają goście. Wskazuje tenże.
- Cała sala na dole. Tam się właśnie zwalnia stolik, proszę poczekać aż kolega posprząta i państwa poprosi.
- Pieniacz i Pieniaczki
Stoją chwilę w miejscu, po czym udają się w stronę brudnego stolika zastawionego szklankami, talerzami i innym ustrojstwem. Zajmują miejsca i czekają na podejście Kelnera.
- Kelner
Zajęty w tym czasie innymi obowiązkami, odwraca się w stronę rzeczonego stolika i krzywi twarz w nieprzyjemnym grymasie. Podchodzi do Menago.
- Menago, znowu przyszło chamstwo i rozsiadło się przy brudnym stoliku. Mam już tego serdecznie dosyć. Może potraktować ich w sposób "specjalny"?
- Menago
Spogląda w stronę Pieniaczy.
- Spróbuj, ale na spokojnie. Na zasadzie "przyszły świnie do koryta".
- Kelner
Niezauważalnie uśmiecha się (samymi kącikami ust), bierze menu (sztuk trzy) i podchodzi do stolika, przy którym rozsiedli się Pieniacze. Rozdaje im karty. Następnie mówi ze stoickim spokojem.
- Rozumiem, że skoro państwo usiedli przy brudnym stoliku, to znaczy, że państwu to nie przeszkadza. Czy podać coś do picia na początek?
- Pieniacz
Wyraźnie oburzony, podnosi głos.
- Jak to nam to nie przeszkadza?!
- Kelner
Dalej niewzruszony.
- Gdyby państwu to nie przeszkadzało, nie siadali by państwo przy brudnym stoliku.
- Pieniaczka 1
Również oburzona jak jej towarzysz Pieniacz.
- Niech pan to posprząta, jak mamy jeść w takich warunkach?!
- Kelner
- Chętnie bym posprzątał, ale skoro już państwo usiedli, to znaczy że to państwu nie przeszkadza.
- Pieniacz
- Przeszkadza nam to! Poza tym nie było innego wolnego stolika, musieliśmy przy nim usiąść!
- Kelner
- Mogli państwo poczekać dwie minuty, posprzątałbym i zaprosiłbym państwa już do czystego stolika.
- Pieniaczka 2
Jej głos wchodzi w wysokie rejestry.
- To jest oburzające!
- Pieniacz
- W takim razie my dziękujemy!
- Wstają gwałtownie z krzeseł, Kelner odchodzi spokojnym krokiem.
SCENA DRUGA
- Chór
- Wydarzenia tego wieczoru nabierają tempa,
Niebawem ukaże się oczom waszym Prawdziwa Natura Pieniaczy.
To, co słuszne w ich mniemaniu, w innym świetle ukazane,
Zmienia naszą tragedię w komedię pełną absurdów.
Lecz dramat toczy się dalej, słuchajcie z uwagą!
- Pieniaczka 2
Podchodzi do Kelnera, zajętego niezbyt pochłaniającymi uwagę obowiązkami.
- Jak się pan nazywa?!
- Kelner
- Słucham?
- Pieniaczka 2
- Proszę o pana imię i nazwisko!
- Kelner
- Może woli pani porozmawiać z managerem?
- Pieniaczka 2
- O tak, bardzo dobrze!
- Kelner
Podchodzi do Menago i wskazuje mu oburzonych Pieniaczy, którzy w tak zwanym "międzyczasie" zdołali się przeformować i stoją w zwartej grupie. Mówi coś cicho do Menago po czym udaje się do opuszczonego przez Pieniaczy stolika w celu uprzątnięcia.
- Menago
Podchodzi do Pieniaczy.
- Słucham państwa, chcieli państwo ze mną rozmawiać?
- Pieniacz
- Tak. Jesteśmy zbulwersowani, ten pan potraktował nas bardzo obcesowo!
- Menago
- Ale co się stało?
- Pieniacz
- Ten kelner nie chciał posprzątać stolika, przy którym usiedliśmy, to niedopuszczalne! Był wobec nas chamski i obcesowy!
- Menago
- Rozumiem, upomnę go w tej kwesti. To bardzo dobry pracownik, jeszcze żadni goście się na niego nie skarżyli.
- Pieniacz
- Wie pan, my bardzo lubimy przychodzić do tej restauracji i jeszcze nigdy nie zostaliśmy potraktowani w ten sposób. Wie pan, ja znam się z panem Morawskim, w zeszłym tygodniu jedliśmy razem lunch i omawialiśmy nowy biznesplan pana Morawskiego.
- Tomasz Morawski - założyciel i właściciel sieci restauracji Sphinx (przyp. autora)
- Menago
- Rozumiem. Ale tak właściwie co się stało? Z tego, co mi powiedział kelner, usiedliście państwo przy brudnym stoliku, tak?
- Pieniaczka 1
- Nie było innego wolnego, a chcieliśmy już usiąść. Poza tym chcieliśmy temu panu pomóc.
- Menago
- Pomóc? Siadając przy brudnym stoliku? W ten sposób na pewno państwo kelnerowi nie pomogą.
- Pieniacz
- Tak, ale ten pan potraktował nas bardzo obcesowo, tak być nie może! Mamy nadzieję, że nie będzie tu dłużej pracował!
- Pieniaczka 2
- Czy na chamstwo trzeba odpowiadać chamstwem?
- Menago
Powstrzymując złośliwy śmiech, który ciśnie mu się na usta.
- Racja, nie trzeba. Może życzą sobie państwo inny stolik?
- Pieniaczka 2
- Tak, poprosimy. Ale nie życzymy sobie, żeby obsługiwał nas ten sam kelner!
- Menago
Wskazuje Pieniaczom inny stolik, który w czasie całego zamieszania zdążył się zwolnić, a Drugi Kelner zdołał go posprzątać.
- Kelner
Podchodzi do Menago.
- I co, bardzo się zapluli, jak ci relacjonowali?
- Menago
- Daj spokój, wiesz co mi powiedziała jedna z tych babek? Zapytała "czy na chamstwo trzeba odpowiadać chamstwem?" Hehe, sama się podsumowała najwyraźniej. Wzięli teraz stolik u Drugiego Kelnera. W ogóle to jeszcze ten facet straszył mnie, że zna Morawskiego... Co za człowiek, co za człowiek. Powiedziałem mu, że cię upomnę i takie tam. Dobra, dość gadania, zajmij się pracą!
SCENA TRZECIA
- Chór
- Pieniacze napełnili swe brzuchy, głód zaspokoili,
Drugiemu Kelnerowi zostawili wysoki napiwek,
By pokazać światu jacy z nich wspaniali klienci
I wpędzić w konsternację Kelnera, by ten zrozumiał,
Co stracił przez swe niegodne zachowanie!
Lecz to jeszcze nie koniec dramatu,
Oto nadciąga apogeum i Pieniacze wstają!
Emocje sięgają zenitu, powietrze wibruje niespokojnie...
- Pieniacze
Podchodzi wraz z Pieniaczkami jeszcze raz do Menago. Zadowoleni, już z pełnymi żołądkami, gotowi są wygłosić swą pożegnalną mowę. Pieniacz staje na czele grupy, nabiera powietrza w płuca...
- Dziękujemy bardzo, ten kelner był bardzo uprzejmy, należy mu się pochwała!
- Menago
- Rozumiem, na pewno będę o tym pamiętał.
- Pieniacz
- Bo wie pan, my naprawdę lubimy tu przychodzić, tu, do tej restauracji. I był pan bardzo miły. Mogę spytać, jak długo pan tu już pracuje?
- Menago
- Od samego początku istnienia tej restauracji, już ponad dwa lata.
- Pieniacz
- Bo widzi pan, my tu naprawdę lubimy przychodzić. I bardzo byśmy byli radzi, widząc, że pan tu nadal pracuje, jak będziemy tu jeszcze przychodzić.
- Menago
- Bardzo mnie to cieszy.
- Pieniacz
- Mam również nadzieje, że ten nieuprzejmy kelner poniesie konsekwencje. Dziękuję, do widzenia.
- Menago
- Dziękujemy, do widzenia.
- Pieniacze
- Wychodzą, żegnani ironicznymi spojrzeniami. Światła powoli przygasają.
- Chór
- Tak oto kończy się nasz dramat - tragedia i komedia w jednym.
Dramat o Pieniaczach wysoko noszących swe głowy.
Warszafffka! ktoś powie, my mu przyklaśniemy,
Chamstwo przyszło, chamstwo się nażarło i chamstwo poszło,
Jeszcze wyżej zadzierając głowy, pusząc się niepomiernie.
Myśląc, że pozostawili po sobie widmo groźby,
Wiszące jak katowski topór nad skazańcem pełnym lęku.
Pożegnajmy ich gromkimi brawami!
- Kurtyna opada w ciszy, nikt nawet nie klaszcze. Wszyscy zastanawiają się, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodziło.
- KONIEC
W ten oto sposób Polactwo, Cwaniactwo i Pieniactwo, przekonane o swojej wyższości, stało się obiektem drwin. Wyszli z myślą, że ich groźby wywarły na kimś wrażenie. A my (czyli pracownicy tego Sphinksa) mieliśmy z nich polewkę jeszcze przez kilka dni...
Pamiętajcie, drodzy widzowie, przychodząc do jakiegokolwiek lokalu, w którym obsługują was kelnerki lub kelnerzy - szanujcie ich pracę, nie utrudniajcie im życia. I tak w przypadku konfliktu jesteście na straconej pozycji (w przeważającej liczbie przypadków), choć może się wam wydawać inaczej:)
Komentarze:
1. kkk 06 czerwca 2008, 00:17:14 [permalink]
Dobre! Miłych ludzi, spotykają miłe niespodzianki. Jakie to prawdziwe.
2. kodama 06 czerwca 2008, 02:15:59 [permalink]
a mozna to wystawić? tylko bardzo bym prosiła może o 2 akty więcej, np. kolejne historie… To by było bardzo kulturoznawcze :D
3. rozie 06 czerwca 2008, 06:44:12 [permalink]
IMO niepotrzebna scena. Klient po prostu mógł być zmęczony/mieć problem z nogą (sam wiem jak na mnie patrzyli tuż po zdjęciu gipsu z ręki np. w sklepie – wyglądała na pierwszy rzut oka normalnie, ale daleko jej było do podstawowej sprawności) i dlatego usiadł (z towarzystwem). I tego na początku nie wiedziałeś.
Podobnie założyłeś, że klient – wchodząc z ulicy – usłyszał, zrozumiał i przyswoił całą wypowiedź, a nie tylko początek „Cała sala na dole. Tam się właśnie zwalnia stolik” (tu klient mógł się wyłączyć, zamiast tego mogłeś powiedzieć „Proszę poczekać, sprzątniemy stolik i poprosimy państwa” – zapewne wtedy by nie podszedł).
Ja rozumiem, że pusty stolik łatwiej się sprząta, szczególnie, jeśli właściciel stwierdzi, że „zmniejszymy przejścia o 30%, to wejdą jeszcze 4 stoliki” (IIRC Sphinx ma wąsko, w porywach do b. wąsko, i o ile kelnerom zwykle udaje się przejść bez zamieszania/trącania, to wchodzącym/wychodzącym klientom nie zawsze), ale to nie wina klinta…
4. x 06 czerwca 2008, 09:09:47 [permalink]
To, że klienci bywają debilni to detal, tych się nie wybiera ale pracowników powinno się dobierać dobrych, a nie takich baranów jak zaprezentowany kelner.
5. zammer 06 czerwca 2008, 09:21:31 [permalink]
Też Cię kocham, „anonimowy baranie x” :*
W sumie to zastanawiam się coraz bardziej nad moderacją takich wypowiedzi – a może lepiej je kolekcjonować i opracować w stylu Mars atakuje… ?
6. michal. 06 czerwca 2008, 11:01:58 [permalink]
no sorry, ale skoro usiedli to kelner nie moze juz posprzatac naczyn? powiedziec „przepraszam, ale moze ja zbiore naczynia?”
nie wiedzialem ze sf jest az taka ekskluzywnym lokalem… zawsze myslalem ze uslugi sa customer-oriented… jakby do mnie ktos wyskoczyl z tekstem jak z PRL „no czego siada, przecie widzi ze brudno!” tez bym sie wkurzyl…
wg mnie „kelner” przegiał i mozna bylo to inaczej zalatwic.. ale moze wtedy byloby nudniej bez tego „dramatu”...
7. rozie 06 czerwca 2008, 20:28:26 [permalink]
SF ekskluzywny? To chyba jakby Mc’Donalds za restarurację uznać... A klient też kłótliwy burak był. Mówi się „do widzenia” i idzie do innej knajpy.
8. madmax 13 sierpnia 2011, 18:59:26 [permalink]
Według mnie polaczki to zwierzęta.
Dodaj komentarz: