Facebook a prywatność

Popełniono 15 marca 2010 o godzinie 17:19:01

Niejako przymuszony siłą wyższą (a wbrew założeniom poczynionym w przeszłości, żeby jak ognia unikać przeróżnych społecznościówek), postanowiłem zarejestrować się na Facebooku. Z racji rosnącej ostatnio paranoi na punkcie prywatności nie skorzystałem z opcji "podaj nam hasło do swojego maila, to znajdziemy twoich znajomych!" Nie podawałem żadnych istotnych informacji, a zaraz po przejściu (cóż ukrywać, dość idiotycznie upierdliwego) procesu zakładania konta, w opcji "znajdź znajomych - propozycje" zobaczyłem nie tylko swojego brata, ale również całkiem sporo osób faktycznie mi znanych.

Lekko mnie to zszokowało. Bo niby jakim cudem? Przecież nie po żadnych ciasteczkach, bo z tego komputera korzystam tylko i wyłącznie ja sam. Nie po IP, bo siedząc na uczelni jestem widoczny tak samo jak tysiące innych studentów. Większość popularnych skryptów analizujących również mam zablokowanych, więc?

I przypomniałem sobie pewien spam, który dostaję regularnie z serwisu hi5.com - wystarczy, że znajoma/znajomy poda gdzieś (czy to na facebooku, czy w takim hi5) swojego maila i hasło, serwis przemieli skrzynkę kontaktów i już mamy gotowe powiązanie. Na pewno są tam jeszcze bardziej wyszukane metody, ale ta jedna podstawowa pozwala na podstawowe połączenie ze sobą ludzi (a właściwie adresów mailowych).

Wniosek? Nawet jeśli ktoś paranoicznie dba o własną prywatność, inni go zdemaskują w mniejszym czy większym stopniu.

Popieram parytety!

Popełniono 13 marca 2010 o godzinie 17:52:21

Parapety mogę podpierać też.

Nie będę w ten sposób odkrywczy, pionierem żadnym nie będę, ale wracając dziś natknąłem się na ekipę łatającą dziury w jezdniach i doszedłem do wniosku, że parytety należy bezwzględnie poprzeć, podpisać się pod nimi rękoma i nogami - pod jednym, bardzo prostym warunkiem - że będą dotyczyć absolutnie każdej dziedziny życia. Bez żadnego wyjątku.

Feministki wolą organizować (wspominane już na joggerze) "dni cipki" i walczyć o równość tam, gdzie im się podoba, gdzie im wygodnie, gdzie, za przeproszeniem, dupy im będą tylko rosły. Niech powalczą o parytet płci w tych dziedzinach, gdzie są naprawdę dyskryminowane. Nie widziałem jeszcze kobiety z młotem pneumatycznym czy taczką asfaltu albo zagęszczarką do gruntu, nie widziałem też kobiety układającej tłuczeń pod ten asfalt. Niech zabiorą się za walkę o 50% miejsc pracy na budowach przeróżnych, wtedy poprę ich żądania.

Że co? Że nie widać na horyzoncie takiej walki? Oj, ta równość przestaje być taka równa...

PITu-PITu a prawa Murphy'ego

Popełniono 09 marca 2010 o godzinie 02:20:27

W ramach ćwiczeń z lenistwa zachciało mi się w tym roku znowuż przesłać zeznanie podatkowe przez internet. Oprócz frustracji, o którą przyprawił mnie wymóg instalowania kobyły zwanej Adobe Reader (preferuję obecnie lżejszego i znacznie przyjemniejszego Foxit Readera), miałem okazję przeżyć na koniec jeszcze jedną niespodziankę:

e-deklaracje

Zgodnie z prawami Murphy'ego, jeśli coś ma się zepsuć, to zepsuje się przy okazji czegoś naprawdę ważnego. W tym przypadku przy wysyłaniu PITa (czy raczej PITu?). Jestem ciekaw, czy Linuksiarze mają z tym problemy?

Czytaj dalej...

Po polsku czy po chińsku?

Popełniono 02 marca 2010 o godzinie 00:42:13

Nie ma to jak polski film z chińskim dubbingiem: Vinci - i to cały, nie jakieś tam fragmenty! ;)

Wyszukiwarka

About

"zammer" należy pisać z małej litery. Zawsze. Nawet, jak jest na początku zdania. Jest to swoista anomalia ortograficzna (więcej...)

RSS

Nędzna komercyja

  • zammer
  • cyrodiil.pl
  • 2111.pl

Treść bloga zammerologia stosowana jest dostępna na licencji Creative Commons - Uznanie autorstwa 3.0.
Design by zammer, częściowo zainspirowany przez Zergalla. Fugue Icons by pinvoke.
Powered by JoggerPL.